Nie oczekiwała pochwał, skinęła więc jedynie głową, gdy usłyszała komentarz mężczyzny. Poczekała, aż wejdzie do środka, chyba postanowił zostawić jakąś notatkę, na wypadek gdyby miała się to okazać podróż w jedną stronę, co nie było takie głupie, chociaż ona nie zakładała, żeby miało im się coś przytrafić, a nawet jeśli to na pewno nie coś takiego, z czym nie mogliby sobie poradzić.
Pannie Wood zupełnie nie przeszkadzała wielkość korytarza, bo była drobniutka, więc bez większych problemów poruszała się przed siebie, jakby to przejście było stworzone dla kogoś jej rozmiarów. Szła całkiem szybkim tempem, ciekawa, co właściwie znajdą na końcu korytarza. Oświetlała sobie drogę różdżką, nie do końca wiedząc, czego mogą się spodziewać na trasie, póki co jednak nie było tu nic poza tumanami kurzu, które spowodowały, że zaczęło ją kręcić w nosie. Powstrzymywała jednak kichnięcie, bo skąd mogli wiedzieć, że ktoś nie czai się gdzieś przed nimi. Lepiej nie informować o swojej obecności.
Westchnęła rozczarowana. Typ nie umiał się bawić, nie chciał się rozdzielać, nie było to spełnieniem jej marzeń, bo w pojedynkę mogli eksplorować więcej przestrzeni. Nie zamierzała się jednak kłócić, chociaż nie wydawało jej się to odpowiednim posunięciem. Była świadoma swoich umiejętności, wiedziała co potrafi i że wcale nie tak łatwo ją zabić, co udowodniła podczas walk w czasie Beltane.
- Skoro nalegasz. - Mógł usłyszeć w jej tonie, że ta decyzja nie poszła do końca po jej myśli. - Niech będzie góra. - Powiedziała, po czym zaczęła się wspinać po schodach.