02.06.2024, 22:25 ✶
Moc czaszki psuła starsze zaklęcia. To dopiero rewelacja, pomyślał z przekąsem Macmillan, coraz bardziej żałując, że przy poprzednim egzemplarzu nie pokusił się o dokładniejsze zbadanie jej właściwości. Z drugiej strony wówczas podchodził nad wyraz ostrożnie nie tylko do znaleziska, ale także do Longbottom i Stewarda. A jako pracownik Ministerstwa Magii powinien mieć jako taką wiarę w umiejętności śledczych z Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów.
Skoro nie dostał wiadomości o tym, że na Mokradłach dochodziło do podobnych zakłóceń, gdy czarnoksiężnik w najlepsze zbierał swoją kolekcję dusz, to nie powinien zakładać, że poprzednia czaszka działa jak ta, z jaką mieli do czynienia obecnie. Kto wie, jaki jeszcze mogła wywierać wpływ na okolice Windermere? I gdzie w tym wszystkim jest Bagshot, pomyślał, zerkając w bok, jakby poniekąd oczekiwał, że na samo wspomnienie o tej rodzinie, Isaac wyskoczy z zarośli.
— Wiesz co, Longbottom? — rzucił Sebastian, jakby kobieta była odpowiedzialna za wszelkie zmiany praw magii i nienaturalnych nadprzyrodzonych fenomenów. — Pamiętam takie czasy, gdy przerwanie granicy między światami nie działo się w odstępie kilku tygodni od siebie, a zazwyczaj takie incydenty dzieliło kilka dekad lub stuleci. I wiesz, co jeszcze ci powiem? Bardzo, ale to bardzo mi się nie podoba, że obecnie występuje w tej kwestii tendencja wzrostowa.
Nigdy nie chciał żyć w ciekawych czasach. Nie miał najmniejszego problemu z tym, aby nudzić się do końca życia w niezliczonych miejscach kultu czy zakurzonych archiwach. Niestety, wszystko wskazywało na to, że ''ciekawe czasy'' same zapukały do jego drzwi. I wszystkiemu winna była czarna magia. A więc i ludzie, w znacznej większości o podłych intencjach i paskudnym charakterze. Jedna czaszka, Beltane, druga czaszka... Czy powinien do tego schematu dodać jeszcze działania własnej kuzynki podczas Lithy?
— Na łaskę Matki! — Przeżegnał się na widok uciętej do połowy głowy trupa.
Wynaturzenie. Inaczej nie potrafił określić tego, jak można było zostawić drugą istotę ludzką w takim stanie. Desakracja ludzkiego ciała podarowanego każdej żywej istocie przez Matkę. Święta powłoka będąca domem duszy zredukowana do monstrum, który kierował tylko zew głodu i krwi. Sebastian podniósł niepewnie różdżkę, celując w ziemię przed trupem, modląc się, aby trafił w odpowiednie miejsce. Zamierzał za pomocą magii Kształtowania wyczarować magiczne płomienie, które pochwyciłyby ghoula i spaliły go na miejscu. Przedostatni akt łaski dla osoby, która niegdyś zajmowała to ciało. Ostatnim będzie odesłanie do Limbo i uwolnienie od Kryształowej Czaszki.
Skoro nie dostał wiadomości o tym, że na Mokradłach dochodziło do podobnych zakłóceń, gdy czarnoksiężnik w najlepsze zbierał swoją kolekcję dusz, to nie powinien zakładać, że poprzednia czaszka działa jak ta, z jaką mieli do czynienia obecnie. Kto wie, jaki jeszcze mogła wywierać wpływ na okolice Windermere? I gdzie w tym wszystkim jest Bagshot, pomyślał, zerkając w bok, jakby poniekąd oczekiwał, że na samo wspomnienie o tej rodzinie, Isaac wyskoczy z zarośli.
— Wiesz co, Longbottom? — rzucił Sebastian, jakby kobieta była odpowiedzialna za wszelkie zmiany praw magii i nienaturalnych nadprzyrodzonych fenomenów. — Pamiętam takie czasy, gdy przerwanie granicy między światami nie działo się w odstępie kilku tygodni od siebie, a zazwyczaj takie incydenty dzieliło kilka dekad lub stuleci. I wiesz, co jeszcze ci powiem? Bardzo, ale to bardzo mi się nie podoba, że obecnie występuje w tej kwestii tendencja wzrostowa.
Nigdy nie chciał żyć w ciekawych czasach. Nie miał najmniejszego problemu z tym, aby nudzić się do końca życia w niezliczonych miejscach kultu czy zakurzonych archiwach. Niestety, wszystko wskazywało na to, że ''ciekawe czasy'' same zapukały do jego drzwi. I wszystkiemu winna była czarna magia. A więc i ludzie, w znacznej większości o podłych intencjach i paskudnym charakterze. Jedna czaszka, Beltane, druga czaszka... Czy powinien do tego schematu dodać jeszcze działania własnej kuzynki podczas Lithy?
— Na łaskę Matki! — Przeżegnał się na widok uciętej do połowy głowy trupa.
Wynaturzenie. Inaczej nie potrafił określić tego, jak można było zostawić drugą istotę ludzką w takim stanie. Desakracja ludzkiego ciała podarowanego każdej żywej istocie przez Matkę. Święta powłoka będąca domem duszy zredukowana do monstrum, który kierował tylko zew głodu i krwi. Sebastian podniósł niepewnie różdżkę, celując w ziemię przed trupem, modląc się, aby trafił w odpowiednie miejsce. Zamierzał za pomocą magii Kształtowania wyczarować magiczne płomienie, które pochwyciłyby ghoula i spaliły go na miejscu. Przedostatni akt łaski dla osoby, która niegdyś zajmowała to ciało. Ostatnim będzie odesłanie do Limbo i uwolnienie od Kryształowej Czaszki.
(Kształtowanie) Magiczne płomienie x2
(-10 do wyniku za zawadę Wada Wzroku)
(-10 do wyniku za zawadę Wada Wzroku)
Rzut N 1d100 - 52
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 44
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Modlił się, aby zaklęcie się udało. Na szczęście nie był tu sam; jeśli magia go zawiodła, miał świadomość tego, że w pogotowiu była Brenna i Peregrinus. 2 uczonych, 1 brygadzistka. Nie taki zły zespół, biorąc pod uwagę, że ghoul był jeden... Co by się nie działo dalej, ciało Macmillana przeszyło zimno, jakby niespodziewanie znalazł się w chłodni lub wyszedł na zewnątrz w środku zimowej nocy. Cokolwiek czekało na nich u celu, zdecydowanie w jakiś sposób nimi wstrząśnie.