Perseus okazał się być całkiem miłym osobnikiem, mało kto się przejmował tym, gdzie siadała, ten bez oporu poświęcił swoją zapewne bardzo drogą marynarkę i wskazał jej jako miejsce, która mogła zająć. Mały gest, a zrobił na niej wrażenie, bo raczej nikt w jej towarzystwie o tym nie myślał. Usiadła więc na wskazanym przez niego miejscu.
Przyglądała mu się, kiedy zaczął mówić. Najwyraźniej miał potrzebę opowiedzieć jej więcej o sobie, nie spodziewała się tego, jednak słuchała tego, co miał jej do powiedzenia z zainteresowaniem. Wcale jej to nie nudziło, chociaż raczej nie wdawała się w takie dyskusje. - Nie nudziłeś się więc tam, dobrze wiedzieć, że masz tak wiele pasji. - Gdyby się dłużej zastanowiła nad sobą, to nie wyróżniała się niczym, nigdy nic nie było w stanie wzbudzić w niej na dłużej zainteresowania, miała słomiany zapał i często porzucała wszelkie aktywności po pierwszej styczności.
- Paryż wydaje się teraz być ciekawszym miejscem, skoro dał ci tak wiele. - Jej kojarzył się jedynie z winem i ślimakami, może nie trafiła na odpowiednich ludzi, kiedy tam bywała. Jak widać z każdego miejsca można było wynieść coś interesującego. - Tak właściwie skoro wspomniałeś o lasce, jak to się stało? - Rzuciła niemalże od razu, a dopiero po chwili do niej dotarło, że mogło mu się nie spodobać takie wypytywanie, wiadomo, po czarodziejach chodziły różne plotki, Geraldine nigdy jednak się nimi nie interesowała, nie miała więc zielonego pojęcia, co mu się przytrafiło i czy było to coś, o czym mógł chcieć mówić. - Znaczy, jeśli nie masz ochoty, oczywiście nie mów, to chyba trochę niegrzeczne tak wypytywać. - Dodała jeszcze, kiedy złapała się na tym, że mogło to być zbyt duże wchodzenie w jego życie i przeszłość, mógł nie chcieć o tym opowiadać i jak najbardziej to rozumiała.
Nie myślała o tym w ten sposób, do dzisiaj w ogóle nie zakładałby tego, że Perseus może lubić od czasu do czasu zbliżyć się do mężczyzn nieco bardziej niż było to dobrze widziane w socjecie. Nie, żeby ją to ruszyło, tak naprawdę to miała do tego ambiwalentny stosunek, wiedziała, że każdy może mieć inne potrzeby, grunt, żeby żyć zgodnie ze sobą. Nie liczyło się nic więcej.
- To, aż tak się rzuca w oczy? - Nie zamierzała zaprzeczać, że jest inaczej. Gerry była prostym człowiekiem, który najbardziej ze wszystkiego cenił sobie prawdę.