Ula się z nim zgodziła, wyszli więc z tego pomieszczenia, w którym znajdowało się lustro, które przyniosło im niezręczność. Nie spodziewał się, że może się to zakończyć w ten sposób, jednak jak widać, los potrafił zaskakiwać, powinien się jednak spodziewać wszystkiego.
Przechadzali się wokół mniej atrakcyjnych z luster, które nadal zmieniały może kształty, kolory, jednak nie były tak efektowne i nie robiły, aż takiego wrażenia, jak te wcześniejsze. Było to jednak kojące, powodowało, że mogli zapomnieć o tym, gdzie przed chwilą byli i co widzieli. Starał się nie myśleć o tym, że Ula dostrzegła go w swojej wizji w zwierciadle Ain Eingarp, nie spodziewał się tego zupełnie, jeszcze nie wiedział, co powinien o tym myśleć, bo może i było to całkiem miłe, może trochę otworzyło mu oczy, ale nie miał świadomości jeszcze chwilę temu, że może go lubić w ten sposób. Nie, żeby mu to przeszkadzało jakoś specjalnie, ale musiał sobie ułożyć to w głowie.
- Nie, to nie był samochód. - Odpowiedział swojej towarzyszce na zadane przez nią pytanie. Właściwie, skoro ona podzieliła się z nim tym, co widziała, to chyba przydałoby się jej odpłacić tym samym i opowiedzieć o jego marzeniach.
- Widziałem miasto ze złota, nie wiem, czy słyszałaś o El Dorado. - Zaczął mówić o tym, co dostrzegł w swojej wizji. - Jest to miejsce, o którym pisała mi matka, nim zmarła, większość życia spędziła na jego szukaniu. - Wierzył w to, że kiedyś uda mu się zaangażować w ten temat i pójść jej śladem.