Nie zakładała, że znają ją wszyscy, dlatego też wolała zachowywać się bardziej formalnie. Może i bywała na salonach, jednak twarzy mężczyzny, który był aurorem nie zapamiętała z żadnego przyjęcia. Nie mogła więc stwierdzić, że i on ją kojarzy. Była w pracy, tutaj musiała zachowywać się, jak zwykły, szary człowiek, za którego oczywiście się nie uważała, jednak wiedziała, że są sytuacje, które tego od niej wymagają. W końcu dzięki temu mogła służyć Czarnemu Panu od wewnątrz. Najprostsza metoda, nie rzucać się w oczy, wykonywać odpowiednio obowiązki, nic skomplikowanego, chociaż czasem wymagało od niej ogromnej cierpliwości.
Nienawidziła mugoli, jednak bardzo często musiała z nimi pracować, czyścić im pamięć, sprawiać, żeby zapominali o magicznym świecie, chociaż powinni się ich bać, powinni wiedzieć, kto faktycznie ma władzę nad całym światem, kto jest silniejsi. Powinni mieć świadomość, że są nic nie warci. Póki co jednak, musiała udawać, że tak nie jest, dbać o to, by nie dowiedzieli się o ich istnieniu, bo tego wymagała jej praca jako amnezjator. Wiedziała, że może się przydać Czarnemu Panu w tym miejscu i tylko to ją w niej utrzymywało. Uważała, że jest stworzona do czegoś więcej, najchętniej w pełni oddałaby się służeniu Lordowi Voldemortowi, póki co jednak nie było to możliwe. Wierzyła jednak, że ten moment nastąpi prędzej, niż później, że już niedługo będzie mogła w pełnej mierze oddać się temu, na czym jej najbardziej zależało. W końcu Czarny Pan miał plan, który realizował, liczyła na to, że i ją uwzględni w tym wszystkim, że dostrzeże jej potencjał i oddanie. Mrzonki młodej, szaleńczo zapatrzonej w niego czarownicy. Każdy jednak miał jakieś marzenia, ona zamierzała dążyć do spełnienia tego swojego, robiła wszystko, co tylko mogła, aby Mistrz zauważał jej zaangażowanie.
Kiwnęła jeszcze twierdząco głową, musiała poczekać, aż auror ich przepyta, żeby móc zrobić swoje.
- Są trochę wystraszeni, ale powinni sobie poradzić z odpowiedziami na twoje pytania, może będę cię asekurować, gdyby coś poszło nie tak? - Miała świadomość, że ludzie mogli reagować różnie na pytania zadawane przez pracowników ministerstwa. Wypadało chociaż trochę wyrazić zainteresowanie ich losem, jakby faktycznie przejmowała się tym, czy są w dobrym stanie psychicznym. Co by się nie działo była gotowa w każdej chwili zareagować, a akurat na magii związanej z umysłem znała się, jak nikt inny. Potrafiła działać cuda, gdyby coś poszło nie po myśli Patricka mogłaby zareagować. Dlatego właśnie ruszyła za mężczyzną do sypialni.
Weszła za nim do pomieszczenia. Przystanęła tuż przy samych drzwiach, aby nie przeszkadzać mu w zadawaniu pytań, jakby wcale jej tutaj nie było, stała się tłem, gotowa wychylić się jedynie wtedy, gdy nadejdzie taka potrzeba.
Słuchała opowieści mężczyzny, nie ruszało jej wcale to, że ktoś tutaj zginął. Patrick mógł uznać to za jej doświadczenie zawodowe, musiała zachować profesjonalizm, w końcu nie był to pierwszy podobny przypadek, nieszczęścia chodziły po ludziach. Tak naprawdę to sama stała za śmiercią niejednego mugola, czy mugolaka.