Osoby przy stanowisku ze świecami
Jak dla mnie można tutaj pociągnąć ostatnią kolejkę, po której wszystkie obostrzenia mistrza gry miną (o ile nie wydarzy się znowu nic nieoczekiwanego). Po tej kolejce będzie już można swobodnie (ale również z rozsądkiem) dołączać do tego, co dzieje się w obrębie tego straganu.
Oczywiście jeżeli macie tutaj jakieś inne potrzeby, to jestem cały czas dostępna.
Hadesie, oczywiście nie udało ci się wyrwać. Atreusie, nie jesteś w stanie dostrzec aur, obraz przed oczyma trochę ci się rozmazał. Charlie, niestety twoja nędzna charyzma cię zawiodła... w tym chaosie absolutnie nikt nie chciał słuchać drobnego chłopaka próbującego rozgonić publikę. Philipie - słyszysz krzyczącą Heather.
Oczywiście jeżeli macie tutaj jakieś inne potrzeby, to jestem cały czas dostępna.Hadesie, oczywiście nie udało ci się wyrwać. Atreusie, nie jesteś w stanie dostrzec aur, obraz przed oczyma trochę ci się rozmazał. Charlie, niestety twoja nędzna charyzma cię zawiodła... w tym chaosie absolutnie nikt nie chciał słuchać drobnego chłopaka próbującego rozgonić publikę. Philipie - słyszysz krzyczącą Heather.
Heather Wood
Krzyknęłaś głośno, wyprostowana i dumna z siebie, toć Brygadzistką jesteś, pora swoją powinność spełnić. Los zadecydował jednak, że osobą potrzebującą pomocy nie będzie (dość przewidywalnie jak na sabat...) koleś z rozbitym nosem, lecz niski, grubiutki numerolog z okularami tak grubymi, że przypominały dwa denka od słoika połączone drutem.
- Tak!! - Krzyknął głośno, odganiając kobietę chcącą zapytać o drogę prowadzącą do toalet - wzięła go bowiem za kogoś w większej potrzebie i zrezygnowała. - Tak potrzebuję pomocy - powtórzył, przepychając się łokciami przez zmierzający ku scenie, coraz większy tłum. - Proszę, nie mogę zasnąć od trzech dni!! - Stęknął aż, podając ci kartkę z pozornie prostym, owocowym zadankiem, które znalazł w zeszłotygodniowym wydaniu Proroka Codziennego.
Scena
- Szanowni państwo, wracamy po krótkiej przerwie - czknął, najwyraźniej napił się czegoś przed pojawieniem się tu znów - aby powitać akrobatów cyrku Fantasmagoria, którzy zaprezentują wam dzisiaj gorrrrący taniec. - Rozstawiona na scenie scenografia była łatwopalna, ale dało się zauważyć, jak wprawiony, łysy czarodziej rzuca zaklęcia ochronne na tło sceny i deski. W tym czasie prowadzący kontynuował. - Cyrkowy wirtuoz po swoim kolejnym popisie oznajmia widzom: Za chwilę sprawię, że zniknie jedna z obecnych tu kobiet! Z ostatniego rzędu słychać męski głos: Loretto, zgłoś się na ochotniczkę!
Z głośników rozległ się nagrany wcześniej śmiech przepleciony brawami.
- Również w trakcie i tego występu do zdobycia jest specjalny przedmiot, tym razem zasponsorowany przez rodzinę Rosier. - Kiedy to powiedział, z boku sceny podjechał mały wózeczek z bukietem róż zamkniętych w szklanym kloszu. Prowadząca go dziewczyna wyciągnęła je z niego i ułożyła na podeście. Najwyraźniej były rekwizytami do występu. - Białe zaklęte róże, o których trwałej, magicznej mocy mogę was zapewnić - niezależnie od stopnia wychłodzenia, będą w stanie ogrzać wasze ciało i serca. Czy mamy śmiałków, którzy chcieliby otrzymać te kwiaty od naszego przystojnego tancerza?
Jeżeli ktoś z was jest chętny, niech podniesie rękę i wystąpi naprzód. Po pojawieniu się chętnych lub zauważeniu ich braku (możecie dać miznać, żeby lecieć dalej), wrzucę post z moim występem (bo miejsce pierwsze na liście występów wylosowała sama pani mistrzyni gry - ha... ktoś musiał was rozgrzać). Oczywiście zgłaszać się mogą postacie przebywające na widowni.