Norka zakręciła magicznym kołem, aby wziąć udział w loterii, nie do końca była jednak zadowolona z tego, co udało jej się wylosować, no bo w końcu takie rzeczy była w sobie stworzyć sama. No nic, dorzuci je najwyżej do zakonowego magazynku, na pewno przydadzą się do czegoś jej kolegom, czy coś.
Później udała się pod scenę, zauważyła, że zaczęło się jakieś zamieszanie, biedne dzieci musiały przerwać swój występ, mimo, że miała chęć zaprosić je na darmowe pączki, to tego nie zrobiła, bo obiecała Flynnowi, że przyjdzie na jego występ. Wierzyła w to, że nic nie wydarzyło się przy jej stoisku, Mabel była z Thomasem, więc też na pewno jest bezpieczna. Musiała dotrzymać danego słowa, to było dla niej istotne, mimo, że z Edgem znała się ledwie dwa tygodnie.
Kiedy wspomniano o tym, że będzie występ cyrkowego wirtuoza zaczęła głośno klaskać i krzyczeć, w końcu miała zamiar okazać swoje wsparcie Flynnowi, tylko dlatego się tutaj znalazła. Była w tym wszystkim dosyć mocno zawzięta jak na siebie, bo przepychała się łokciami, byle nikt nie zajął jej miejsca pod samą sceną. Chciała, żeby Flynn zauważył jej obecność, bo przecież znalazła się na tym występie tylko dlatego, że mu to obiecała.
Miała chęć wyrwać się do tego, żeby mu asystować, z drugiej jednak strony, może warto dać szansę komuś innemu, pewnie gdyby się do niego uśmiechnęła, to mogłaby liczyć na to, że pokaże jej coś podobnego, w końcu już jej pokazał co nieco swoich umiejętności. Także póki co jedynie klaskała i krzyczała w tym pierwszym rzędzie, gdyby jednak nikt nie zgłosił się do asysty, to by to zrobiła, żeby nie było mu przykro.