Obsługiwanie Leona, Laurenta. Obecność przy stoisku Jagody i Brenny.
Po zaprezentowaniu wykonanych przez siebie przedmiotów, posiadających motyw Feniksa, zostawił Leona pod opieką Olivii, skupiając się na "rozmowie" bardziej pisemnej z Laurentem. Tristan czuł się trochę zmieszany, nie wiedząc czy ów czarodziej połapie się, że ma styczność z niemową. Osobą, która swój głos straciła, choć jego historia znana była bardzo wąskiemu gronu.
Szanowny Laurent połapał się na całe szczęście i nie odebrał tego jakoś źle. Nie wiadomo na jakiego czarodzieja się trafi i jak zareagują. Na zadane pytanie odnośnie szkiełek, w których można pozyskać różne kolory, Tristan skinął głową w potwierdzeniu. Jeżeli ktoś chciał taki efekt pozyskać, po to z Olivią przygotowali eliksiry i testowali wspólnie ich działanie. Bo jeżeli ktoś wolał tradycyjny kolor szkiełek, mógł wybrać dowolny. Na kamienie szlachetne jeszcze nie inwestował. Ward chciał sprawdzić się w metalu, czy w ogóle cokolwiek ludziom się spodoba.
Olivia zaproponowała zwrócenie uwagi na metalowe półki, które wykonał Tristan."Realizuje pan zamówienia na zlecenie?" – to pytanie odbiło mu się ponownie w umyśle, jakby pozytywnie zaskoczony. Od razu odpisał odpowiedź.
"Tak. Realizuję." – pokazał od razu zapisaną treść potwierdzającą, że nawet chętnie dokona także pomiarów. Wizytówka? Spojrzał na stolik i wzrokiem odszukał dwa pudełeczka. Były tutaj jego i Olivii. Wyciągnął swoją wizytówkę i podarował Laurentowi, gdzie były napisane jego dane personalne i adres. Czy mu się właśnie śniło czy to była rzeczywistość, że może dostać w przyszłości duże zlecenie, jeżeli szanowny Prewett złoży zamówienie?
Na temat obecności i posiadania kota, nie dołączał do dyskusji. Jedynie rzucił okiem na małe puchate stworzenie, lekko uśmiechając. Musiał skupić się bardziej na obsłudze klientów i otoczeniu.
Słysząc pytanie o cenę, zauważając, że Leon wybrał ostatecznie klamrę do paska od spodni, Tristan pokazał mu małą przytwierdzoną do produktu metkę, gdzie była zapisana cena. Formalności finansowe zostawił już Olivii, aby odebrała.
Gdzieś dalej od ich straganu, rozpętało się jakieś zamieszanie. A że Tristan był wysoki, nie zauważył zbyt wiele, jak tylko że ktoś się z kimś pobił? Ktoś coś krzyczał? Nie skupił na tym dłużej wzroku, kiedy miał przy stoisku klientów. A właśnie kolejna osoba podeszła (Jagoda Brodzki) jak na razie oglądała zawartość stoiska, to jej na razie nie przeszkadzał z pytaniem, "czy w czymś pomóc". Upewniał się, że tam w oddali sytuację opanowano. Kolejne problemy miały miejsce na scenie? Dzieciaki z Hogwartu zostały wyprowadzone w bezpieczne miejsce. Czy żadne wydarzenie, organizowane w tym kraju, nie może minąć spokojnie?
Za chwilę usłyszał głos młodej kobiety, która zwróciła się bezpośrednio do Olivii. Przez jej nietypowy kolor włosów, nie rozpoznał od razu, że to była Brenna Longbottom.