Jak biegać. Jak układać ciało. Jak przyjmować ciosy. Tego uczyli się młodzi chłopcy i dziewczęta w Warowni, na pewno wtedy, kiedy on był dzieckiem. Patrząc po młodszym pokoleniu wojowniczych Spartan angielskiej magicznej arystokracji, niewiele się zmieniło. Dlatego pływał, dlatego nie potrzebował mistycznej księżniczki z dalekiej Azji, która mu powie, jak stawiać stopy. Pamięć mięśniową prędko odnalazła dawne ścieżki i te całkiem niedawne, kiedy zgodnie z zaleceniami magimedyków, zaczął uprawiać więcej sportów niż tylko horyzontalne tango. Jego płuca nie były zbyt pojemne, prędko tracił oddech, ale mięśnie nie paliły aż tak szybko.
Krok za krokiem, uderzenie w piaszczystą drogę za uderzeniem, wzbijając suchy pył w górę i osiadając na lepkiej od pierwszego, porannego potu skórze, biegli. Pytanie o kolor Antoniusza nie zaskoczyło go, przywykł do tego.
— Chcesz po prostu, żebym dostał zadyszki — stwierdził, szeleszcząc wydechem. Nie męczył się aż tak szybko, jak jego kompan, ale lata zatruwania płuc dymem papierosowym robiły swoje. Truchtali więc powolutku, w stronę zameczku, jakby ścigając się o to, kto pierwszy będzie musiał pożegnać się z możliwością złapania oddechu. — Niebo jest jak ta pianka malinowa, którą serwowałeś na poprzednim przyjęciu, ta z posypką migdałową i złotymi płatkami. Ma ten sam kolor i sprawia to samo wrażenie. Lekkości i beztroski lekko kwaśnego smaku, subtelnej goryczy pożegnania z nocą i...
Musiał przerwać mówienie, bo złapał się w pułapkę Antoniusza, nawet jeśli wchodził w nią całkowicie świadomie.
— Lubisz ją, bo nigdy nie opowiadałem ci o interpretacji Crowley'a. Ale od początku. Lew i Siła, bo Herkules. To amalgamat dwóch obrazów, cnoty Męstwa z Platonicznych filozofii, przedstawianej jako kobieta z kolumną oraz obrazu Herkulesa, który pokonuje lwa, pierwszego z dwunastu prac i jednocześnie dwunastu zodiaków. Ostatecznie na karcie spotykamy Rheę, matkę tytanów, której w ikonografii często towarzyszył lew. Porywcza siła opanowana przez matkę bogów. Odpowiednia karta na Lammas. W Waicie mamy do czynienia z bezpośrednią inspiracją... Słychać, że prowadziłem na ten temat wykład, prawda? — zaśmiał się krótko, próbując trzymać tempo biegu. Jakiekolwiek. Miał wrażenie, że jego wiekowy ojciec wyprzedziłby ich, idąc.
— Crowley widzi siłę jako boskie upojenie i ekstazę, a kobieta jest po trochu bachtanką, nieco wstawioną i trochę szaloną. Prymitywna moc, która nie zna porządku i jest wyzwolona od opinii.
Płuca go paliły.