03.06.2024, 19:12 ✶
Kiwa głową na decyzję swojego bratanka. Nie zamierza jej zmieniać, nie zamierza namawiać go na inną kolejność, nawet jeśli sama zapewne postąpiłaby inaczej. Miast szukać na własną rękę zapewne rozpoczęłaby od rozmowy, choćby po to aby dowiedzieć się, gdzie powinna szukać… To nie jej dochodzenie, nie jej kroki do podjęcia i skoro Nicholas chciał działać w ten sposób - pozostawało się jej zgodzić, zaakceptować jego decyzję i wspierać na każdym, kolejnym kroku.
Bo taka właśnie jest Vra Travers - akceptuje wybory najbliższych i niczego im nie narzuca, w przeciwieństwie do jej matki. I choć pewnie przez to straciła kogoś, kto niegdyś był jej niezwykle miły, w głębi duszy wie, iż nie potrafiłaby inaczej.
- Dobrze. Dowiem się, kiedy najlepiej będzie się tam zjawić i wyślę Ci list gdy uzyskam odpowiedź. - Mówi i puszcza mu oczko. Nie było tajemnicą, że Vera niejednokrotnie jest w
Departamencie do późnych godzin… Mało znanym faktem jest jednak to, iż potrafi wyjść poza swoje ciało i słyszeć to, czego nie słyszał nikt inny.
Uśmiecha się z beztroską,charakterystyczną dla dzieci oraz szaleńców. I choć docenia zmartwienie bratanka wie doskonale iż nie poprzestanie; że projekt w którym uczestniczy z Robertem jak i jej prywatne badania mogą okazać się przełomowe w wielu aspektach. Stara się zachować dystans oraz równowagę, jest to jednak ciężkim gdy badania były tym, co w największym stopniu pozostało w jej życiu. Rodzina była daleko, mąż gnił w piachu… Została ona i przewrotna kochanka zwana nauką.
- Zapominasz mój drogi, że piętnaście lat spędziłam w Mungu. Wiem, jak o siebie zadbać lecz dziękuję za troskę. - Odpowiada zgodnie z prawdą. Vera Travers nigdy nie korzystała z usług magilekarzy, pewna swoich umiejętności uzyskanych podczas lekarskich praktyk. Jedynie czasem za bardzo dopływała w perfekcjonistyczny pracoholizm chcąc, aby to nad czym pracuje powiodło się w stu procentach i wstrząsnęło światem.
- Miło było cię widzieć. - Mówi. Brakowało jej towarzystwa bratanka, nawet jeśli ten w ostatnich miesiącach zmienił się pod wpływem czynników nieznanych. Nie protestuje jednak i nie przeciąga spotkania, miast tego zapewnia, że jeśli będzie potrzebował pomocy może na nią dalej liczyć i że będą w kontakcie.
A gdy tylko drzwi się za nim zamkną, rozpocznie dokładne planowanie działania.
Bo taka właśnie jest Vra Travers - akceptuje wybory najbliższych i niczego im nie narzuca, w przeciwieństwie do jej matki. I choć pewnie przez to straciła kogoś, kto niegdyś był jej niezwykle miły, w głębi duszy wie, iż nie potrafiłaby inaczej.
- Dobrze. Dowiem się, kiedy najlepiej będzie się tam zjawić i wyślę Ci list gdy uzyskam odpowiedź. - Mówi i puszcza mu oczko. Nie było tajemnicą, że Vera niejednokrotnie jest w
Departamencie do późnych godzin… Mało znanym faktem jest jednak to, iż potrafi wyjść poza swoje ciało i słyszeć to, czego nie słyszał nikt inny.
Uśmiecha się z beztroską,charakterystyczną dla dzieci oraz szaleńców. I choć docenia zmartwienie bratanka wie doskonale iż nie poprzestanie; że projekt w którym uczestniczy z Robertem jak i jej prywatne badania mogą okazać się przełomowe w wielu aspektach. Stara się zachować dystans oraz równowagę, jest to jednak ciężkim gdy badania były tym, co w największym stopniu pozostało w jej życiu. Rodzina była daleko, mąż gnił w piachu… Została ona i przewrotna kochanka zwana nauką.
- Zapominasz mój drogi, że piętnaście lat spędziłam w Mungu. Wiem, jak o siebie zadbać lecz dziękuję za troskę. - Odpowiada zgodnie z prawdą. Vera Travers nigdy nie korzystała z usług magilekarzy, pewna swoich umiejętności uzyskanych podczas lekarskich praktyk. Jedynie czasem za bardzo dopływała w perfekcjonistyczny pracoholizm chcąc, aby to nad czym pracuje powiodło się w stu procentach i wstrząsnęło światem.
- Miło było cię widzieć. - Mówi. Brakowało jej towarzystwa bratanka, nawet jeśli ten w ostatnich miesiącach zmienił się pod wpływem czynników nieznanych. Nie protestuje jednak i nie przeciąga spotkania, miast tego zapewnia, że jeśli będzie potrzebował pomocy może na nią dalej liczyć i że będą w kontakcie.
A gdy tylko drzwi się za nim zamkną, rozpocznie dokładne planowanie działania.
Postacie opuszczają sesję