03.06.2024, 20:13 ✶
południowe stragany - świece mulciberów
Całe szczęście mieli przy sobie tyle medyków ile poważnie rannych czarodziejów. Prewett zajął się rudą gówniarą, jakiś typo co wcześniej stał przy straganie umierającym na zawał Robertem, a Florence podeszła do Alexandra. Sytuacja wydawała się w miarę opanowana, bo Hades nie miał zbytnio jak się miotać, ale do tego wszystkiego dołączył Philip, brzęczący dalej niczym mucha nad uchem. Atreus zignorował go łaskawie, bo nie mógł teraz powiedzieć nic, co by te sytuację jakoś zmieniło; ani nie mógł spisać jego skargi, ani też kazać mu spierdalać w podskokach, bo przecież ludzie patrzyli.
- Myślę, że Mulcibera warto chociaż spisać. Darł się jak głupi, podżegając do dalszej bójki. Gdyby ktoś go posłuchał, to mielibyśmy tutaj jatkę - powiedział, spoglądając przelotnie na Alastora, ale Alexander tak się chwiał, że mimowolnie ciągnęło do niego wzrok. Atreus bardzo nie chciał, żeby coś mu się przewidziało i zamachnął się z tego wszystkiego na Florence bo wtedy by chyba sam mu przyjebał. Ale zamiast machania łapami, Mulciber pochylił się do przodu i rzygnął.
Bulstrode zmarszczył brwi, spoglądając ku dołowi. Na całe szczęście, jego buty były czyste, ale Hadesa? Auror poczuł jak brygadzista napina się i chyba nawet próbował go użyć jako podpory dla zachowania równowagi. Bulstrode nie zamierzał się z nim dalej szarpać, zamiast tego łapiąc za różdżkę by teleportować go razem z sobą do Ministerstwa Magii.
teleport do ministerstwa z Hadesem
Rzut O 1d100 - 42
Akcja nieudana
Akcja nieudana