@Penny Weasley @Pandora Prewett]
Stosunkowo niegrzecznie było ponawiać pytanie, gdyż to mogło zostać odebrane niekoniecznie dobrze. Dlatego postanowił poniechać dalszego wypytywania dziewczyny o Quidditcha. Do każdego tematu zawsze można wrócić w odpowiednim momencie.[a]
— Ja również zamierzam to robić. — Odpowiedział rudowłosej, której posłał uśmiech. Pomimo wszystkich problemów w swoim życiu nie zamierzał zamykać się w dom. Na szczęście miał możliwość wybierania przyjęć, które uświetni swoją obecnością.
— Zajmujesz się czymś, Penny? — Zagadnął do młodej czarownicy, która - w przeciwieństwie do niego - nie była szeroko rozpoznawalna, a więc była istną zagadką.
— Jeszcze trochę mi brakuje, jednak to kwestia czasu aż poczuję się w pełni dobrze. — Zapewnił Pandorę, jednocześnie wiedząc, że to było znacznie bardziej skomplikowane i nie wszystkie problemy udawało się rozwiązać w parę chwil. I pomyśleć, że przez tak długi czas wiódł życie pozbawione większości tak poważnych problemów i pełne przyjemności.
— Natrafiłaś na ślad jakiegoś zapierającego dech zjawiska archeologicznego podczas wykonywania swojej pracy? O jakich projektach mówisz? Masz rację, jeśli chodzi o radzenie sobie z tym, co nasz czeka w tych mrocznych czasach. — Wykonaną przez Pandorę pracę mógł określić jako wystarczająco interesującą i dlatego w tym momencie wyraził nią stosowne zainteresowanie. Na tym świecie ludzi dotykały prawdziwe dramaty.
Czarownica nie musiała mieć przy sobie nic do pisania, ponieważ on zawsze nosił przy sobie wieczne pióro. Pewnym problemem był brak pergaminu. Materiałowe serwetki zdecydowanie nie sprawdzą się jako jego zastępstwo. Powinien rozważyć noszenie ze sobą podręcznego notesu. Jak tylko został otoczony wianuszkiem kobiet i poświęcił im pełnię swojej uwagi, na wręczonym mu papierze użyczonym piórem nakreślił dedykację dla Charlotte:
Charlotte!
Twoje nieustanne wsparcie i niezłomna wiara w moje możliwości dają mi siłę do tego, aby grać z całego serca. Każdy mecz, każda wygrana i każda chwila spędzona na boisku jest dedykowana Tobie. Dziękuję za to, że jesteś moją największą fanką.
Okazywał tym wszystkim czarownicom oblicze dobrze znane im z okładek Czarownicy, z widocznym na nim promiennym uśmiechem, będący w obecnej sytuacji czymś wyćwiczonym do perfekcji. Prawda o jego samopoczuciu nie była przeznaczona do publicznej wiadomości. Wśród wszystkich swoich fanek miał sprawiać wrażenie, że czuje się niczym ryba w tłumie. Prywatne problemy są dla zwykłych ludzi, nie dla bożyszcza wielu kobiet.
Po odejściu od wszystkich swoich fanek powrócił do fontanny. Tym razem sięgnął po jeden z kieliszków, napełniając go czerwonym winem. Jego spojrzenie padło na mężczyznę, który uprzednio przedstawił się jako Isaac Bagshot. Trzymając w lewej dłoni kieliszek, uścisnął dłoń czarodzieja.
— Słusznie pan mniema. Miło mi, panie Bagshot. — Zwrócił się do niego przy wymianie uścisków. — Imię panny Prewett wydaje się najmniej... fortunne, biorąc pod uwagę pańskie słowa. — O ile Philipowi grecka mitologia bardzo niewiele mówiła, tak dla niego pozostawała jasna rola kobiety i pudełka pełnego nieszczęść. Nie posądzał o to samo Pandory.
— Zadziwiające i zaskakująco trafne. Posiadam nawet konie. — Tym Isaac zdołał go zaintrygować. Podczas tego rodzaju przyjęć prowadzone przez uczestników rozmowy są dla niego mało porywające i wymuszone. — Ja dziękuję, nie palę. Wysłuchałem tego wykładu z przyjemnością. — Odmówił sięgnięcia po papierosa. Ten przydługi wykład był nad wyraz ciekawy, zwłaszcza dla kogoś takiego jak on.
I delight in waiting here
To watch the whole thing escalate