03.06.2024, 22:34 ✶
Fizycznie przy moim ulubionym kuzynie Atreusie, dołącza do nas Florence, ale oczami jestem przy Lorraine
Wystarczyło jedno spojrzenie na twarz Atreusa, by przekonać się, że spadła mu niczym manna z nieba, a ten drineczek jak życiodajny deszcz. Cóż tu dużo gadać, Mewa doskonale wiedziała, jak zadowolić mężczyzn, tu nigdy nie było powodu do dysputy; po prostu oni nie mieli pojęcia, jak się odwdzięczyć, dlatego zrezygnowała z usług płci przeciwnej.
- Chyba? - Wzruszyła ramionami i skrzywiła się, sama nie będąc pewną na tyle, by sobie dać rękę uciąć. Znaczy tak, kilku osobom się tu już przedstawiła jako Amelka, ale odnosiła wrażenie, że mogła się przejęzyczyć i komuś objawić inaczej. No trudno, jak wyjdzie szydło z worka, to się najwyżej wciśnie kit, że ci, którzy utwierdzili ją w jej orientacji seksualnej swoim słabym popisem, mieli prawo nazywać ją inaczej. - Jak chcesz, to możesz mnie nawet klepnąć w tyłek i nazwać Sally - oświadczyła, wciskając mu drina, i nie wydając się przejętą wyborem imienia. Bardziej zainteresowana wydawała się blondynką w oddali, która teraz już wcale nie patrzyła w ich kierunku, bo przedstawienie w parterze dobiegło końca. Cholera Atreus, mogłeś poprawić temu typowi.
- Zaczęło się świetnie - postanowiła rozpocząć od pozytywów, zanim wyda ocenę solidnego 2 na 10. - Ale koniec był zwyczajnie nudny - wetschnęła z bólem serca. - Cywilizowana rozmowa, naprawdę? W ogóle nie czujecie ducha rywalizacji. Liczyłam na kolekcjonerskie zęby przeciwnika, a przy obecnym obrocie spraw to z tej imprezy wyniosę tylko tę zajebistą łyżeczkę. - W tym momencie zanurkowała w kieszeni marynarki, żeby pokazać koledze pięknie wypolerowaną, a jeszcze śliczniej zdobioną srebrną łyżeczkę do deserów. Tak, oblizała ją po zjedzeniu tortu i włożyła za pazuchę. Swoją drogą, jeśli Atreusowi nie podobał się ten garniak, to niechybnie tylko i wyłącznie dlatego, że wyglądała w nim lepiej od niego samego.
- Raine? - Zagadnęła, znowu spoglądając przez ramię w kierunku ukochanej; jeśli dotychczas Bulstrode jeszcze nie wiedział, gdzie jej tak ucieka to oko, to teraz już powinien się błyskawicznie domyślić. - Jeszcze nic nie wie, choć orbituję wokół niej od godziny. Z drugiej strony, kto by mnie w takim towarzystwie w ogóle wypatrywał, to jak szukanie Ministra na Nokturnie - parsknęła, doskonale zdając sobie sprawę, że pasuje do tutejszej śmietanki jak garboróg do karocy, ale wcale nie było jej z tego powodu wstyd. Trochę się czuła, jakby była mistrzem drugiego planu na oficjalnym zdjęciu państwa ministrów. - Choć może nie jestem taka urwana z choinki, skoro przywiało tutaj nawet cyrk... -
Była na tyle skupiona na gapieniu się na Malfoy, że kiedy przyszła do nich kolejna kobieta, zwyczajnie się tego nie spodziewała. Wzdrygnęła się aż, słysząc nieznajomy głos przy uchu, a alkohol w kieliszku, który dzielnie dzierżyła w dłoni, podskoczył na kilka centymetrów i wylądował z powrotem w środku. Oraz poniekąd na ubraniach Mewy.
Nie odezwała się na razie; rzuciła tylko spłoszonym spojrzeniem w kierunku Atreusa, czekając aż ją przedstawi bardzo ładnej pani, a sama uśmiechnęła się perliście, chcąc zrobić świetne drugie wrażenie. Pierwsze niestety wyszło jej mierne - nadal ukradkiem ścierała jego ślady z klapy marynarki.
Wystarczyło jedno spojrzenie na twarz Atreusa, by przekonać się, że spadła mu niczym manna z nieba, a ten drineczek jak życiodajny deszcz. Cóż tu dużo gadać, Mewa doskonale wiedziała, jak zadowolić mężczyzn, tu nigdy nie było powodu do dysputy; po prostu oni nie mieli pojęcia, jak się odwdzięczyć, dlatego zrezygnowała z usług płci przeciwnej.
- Chyba? - Wzruszyła ramionami i skrzywiła się, sama nie będąc pewną na tyle, by sobie dać rękę uciąć. Znaczy tak, kilku osobom się tu już przedstawiła jako Amelka, ale odnosiła wrażenie, że mogła się przejęzyczyć i komuś objawić inaczej. No trudno, jak wyjdzie szydło z worka, to się najwyżej wciśnie kit, że ci, którzy utwierdzili ją w jej orientacji seksualnej swoim słabym popisem, mieli prawo nazywać ją inaczej. - Jak chcesz, to możesz mnie nawet klepnąć w tyłek i nazwać Sally - oświadczyła, wciskając mu drina, i nie wydając się przejętą wyborem imienia. Bardziej zainteresowana wydawała się blondynką w oddali, która teraz już wcale nie patrzyła w ich kierunku, bo przedstawienie w parterze dobiegło końca. Cholera Atreus, mogłeś poprawić temu typowi.
- Zaczęło się świetnie - postanowiła rozpocząć od pozytywów, zanim wyda ocenę solidnego 2 na 10. - Ale koniec był zwyczajnie nudny - wetschnęła z bólem serca. - Cywilizowana rozmowa, naprawdę? W ogóle nie czujecie ducha rywalizacji. Liczyłam na kolekcjonerskie zęby przeciwnika, a przy obecnym obrocie spraw to z tej imprezy wyniosę tylko tę zajebistą łyżeczkę. - W tym momencie zanurkowała w kieszeni marynarki, żeby pokazać koledze pięknie wypolerowaną, a jeszcze śliczniej zdobioną srebrną łyżeczkę do deserów. Tak, oblizała ją po zjedzeniu tortu i włożyła za pazuchę. Swoją drogą, jeśli Atreusowi nie podobał się ten garniak, to niechybnie tylko i wyłącznie dlatego, że wyglądała w nim lepiej od niego samego.
- Raine? - Zagadnęła, znowu spoglądając przez ramię w kierunku ukochanej; jeśli dotychczas Bulstrode jeszcze nie wiedział, gdzie jej tak ucieka to oko, to teraz już powinien się błyskawicznie domyślić. - Jeszcze nic nie wie, choć orbituję wokół niej od godziny. Z drugiej strony, kto by mnie w takim towarzystwie w ogóle wypatrywał, to jak szukanie Ministra na Nokturnie - parsknęła, doskonale zdając sobie sprawę, że pasuje do tutejszej śmietanki jak garboróg do karocy, ale wcale nie było jej z tego powodu wstyd. Trochę się czuła, jakby była mistrzem drugiego planu na oficjalnym zdjęciu państwa ministrów. - Choć może nie jestem taka urwana z choinki, skoro przywiało tutaj nawet cyrk... -
Była na tyle skupiona na gapieniu się na Malfoy, że kiedy przyszła do nich kolejna kobieta, zwyczajnie się tego nie spodziewała. Wzdrygnęła się aż, słysząc nieznajomy głos przy uchu, a alkohol w kieliszku, który dzielnie dzierżyła w dłoni, podskoczył na kilka centymetrów i wylądował z powrotem w środku. Oraz poniekąd na ubraniach Mewy.
Nie odezwała się na razie; rzuciła tylko spłoszonym spojrzeniem w kierunku Atreusa, czekając aż ją przedstawi bardzo ładnej pani, a sama uśmiechnęła się perliście, chcąc zrobić świetne drugie wrażenie. Pierwsze niestety wyszło jej mierne - nadal ukradkiem ścierała jego ślady z klapy marynarki.
I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
I wanna wear your flesh
— like a costume —