03.06.2024, 22:49 ✶
Stoję przy męskiej toalecie, później Saurielem Rookwoodem idę na drineczka do baru.
Dobre kilka minut obserwował Anastazję, skupiając uwagę na jej twarzy i dłoniach nawet pomimo obcisłości jej sukni. Dla niepoznaki, zblazowanym wzrokiem raz po raz przesuwał po poruszających się w okolicy czarodziejach, nieszczególnie kimkolwiek poza nią. Dłuższym spojrzeniem obdarzył jedynie Imogen, która w swojej kobiecej próżności oczywiście zainteresowała się fotografem. Prychnął rozbawiony, kiedy zaczęła pozować do zdjęcia. Poczuł lekką irytację, przypomniawszy sobie, że to wydarzenie będzie relacjonowane w gazetach i to zapewne całkiem szczegółowo. Łącznie z tamtą bójką. Pokiwał głową z głupkowatym uśmiechem, poczuwszy nagły zastrzyk energii. Zapragnął nagle odpierdolić coś równie durnego, ot, bez powodu, żeby też zasłynąć. Ale nie miał już dwudziestu lat. Słuchałby o tym przez następne dwa lata od Anny, Chester na pewno też by mu nie odpuścił.
Jakiś dzieciak krzyczał, ale ktoś prędko go uciszył. Zaćmił papierosem mocniej, odwracając głowę w kierunku Regulusa, który sam w sobie niespecjalnie go wzruszył, jednak przywiódł mu na myśl Sauriela, który, jak na zawołanie, pojawił się w peryferii jego wizji. Oderwał się od ściany nerwowo i odchrząknął mokro.
- Jaki kurwa starcze? Zaraz się wyliżę - Gdyby może się uśmiechnął, to nie wyglądałby na tak oburzonego; jego ton był całkowicie poważny. Z gniewnie zmarszczonym nosem wyprostował się dumnie, ale nawet mimo dwucalowych platform nie był w stanie rozmawiać z Saurielem na tym samym poziomie. Dusząc w sobie nasuwające mu się na myśl inwektywy, spojrzał gdzieś w bok i w oczy rzuciła mu się chrupiąca czekoladę Victoria. - Dlaczego do niej nie poszedłeś? Znudziła ci się już?
Zignorował wyciągniętą w jego kierunku rękę i zaciągnął się dymem. Rozejrzał się za najbliższym kelnerem, ale nie chciał już pić wina. Sugestia walnięcia sobie kielona zdecydowanie do niego przemówiła.
- Ci się kurwa nagle o mnie przypomniało. Ale napiję się. Kompletnie nie ma co tu robić - Ruchem głowy wskazał bar, do którego ruszyli.
Dobre kilka minut obserwował Anastazję, skupiając uwagę na jej twarzy i dłoniach nawet pomimo obcisłości jej sukni. Dla niepoznaki, zblazowanym wzrokiem raz po raz przesuwał po poruszających się w okolicy czarodziejach, nieszczególnie kimkolwiek poza nią. Dłuższym spojrzeniem obdarzył jedynie Imogen, która w swojej kobiecej próżności oczywiście zainteresowała się fotografem. Prychnął rozbawiony, kiedy zaczęła pozować do zdjęcia. Poczuł lekką irytację, przypomniawszy sobie, że to wydarzenie będzie relacjonowane w gazetach i to zapewne całkiem szczegółowo. Łącznie z tamtą bójką. Pokiwał głową z głupkowatym uśmiechem, poczuwszy nagły zastrzyk energii. Zapragnął nagle odpierdolić coś równie durnego, ot, bez powodu, żeby też zasłynąć. Ale nie miał już dwudziestu lat. Słuchałby o tym przez następne dwa lata od Anny, Chester na pewno też by mu nie odpuścił.
Jakiś dzieciak krzyczał, ale ktoś prędko go uciszył. Zaćmił papierosem mocniej, odwracając głowę w kierunku Regulusa, który sam w sobie niespecjalnie go wzruszył, jednak przywiódł mu na myśl Sauriela, który, jak na zawołanie, pojawił się w peryferii jego wizji. Oderwał się od ściany nerwowo i odchrząknął mokro.
- Jaki kurwa starcze? Zaraz się wyliżę - Gdyby może się uśmiechnął, to nie wyglądałby na tak oburzonego; jego ton był całkowicie poważny. Z gniewnie zmarszczonym nosem wyprostował się dumnie, ale nawet mimo dwucalowych platform nie był w stanie rozmawiać z Saurielem na tym samym poziomie. Dusząc w sobie nasuwające mu się na myśl inwektywy, spojrzał gdzieś w bok i w oczy rzuciła mu się chrupiąca czekoladę Victoria. - Dlaczego do niej nie poszedłeś? Znudziła ci się już?
Zignorował wyciągniętą w jego kierunku rękę i zaciągnął się dymem. Rozejrzał się za najbliższym kelnerem, ale nie chciał już pić wina. Sugestia walnięcia sobie kielona zdecydowanie do niego przemówiła.
- Ci się kurwa nagle o mnie przypomniało. Ale napiję się. Kompletnie nie ma co tu robić - Ruchem głowy wskazał bar, do którego ruszyli.