To było po prostu zaskakujące. To ile słów potrafiła wypowiedzieć Penny na przestrzeni kilku sekund to była głowa mała. Ona po prostu gadała jak najęta. Nadawała i nadawała, a jak już człowiek myślał, że skończyła, to nie - Penelope dalej nadawała. Trzeba było przyznać, że miała wprawę i chyba jej nawet odrobinę ulżyło? Całkowicie zajęła się tym, aby jak najdokładniej opisać wszystkich okolicznych jubilerów. Co by jednak nie mówić to zachęcała do przeprowadzenia jakiejś akcji rozboju, zwłaszcza kiedy dostawał tyle wiadomości na wyciągnięcie ręki od rudowłosej.
- To naprawdę dużo informacji jak na takie proste pytanie - przyznał. Czego spodziewał się Stanley? Prostej odpowiedzi w postaci liczby. Na przykład "cztery" albo "pięć", ale nie całego referatu odnośnie tego kto, co, gdzie, z kim i jakie ma dokładnie produkty na sprzedaż.
Przede wszystkim to Penny nie potrzebowała nakłaniać kogoś do "pomocy", a "przemocy", która rozwiązywała większość spraw i pozwalała zdobyć odpowiednie fundusze. Od Bletchley można było przecież wykraść ten przepis na jej sukces. Po co miała się ograniczać do jakichś pół środków?
- Powiedziałbym, że zapamiętam... ale w tym wypadku musiałbym skłamać. Podałaś tyle informacji, że nie jestem w stanie tego wszystkiego zapamiętać, a już na pewno nie z taką prędkością z jaką mi to wszystko opowiadasz. Doceniam jednak starania - popił wodą, bo dalej był w szoku odnośnie osiągnięć rudowłosej.
Czy powinien uciec lub się zwinąć? Pewnie tak. Niestety był w tak wielkim szoku, że łapał się na słuchaniu tego o czym mówiła. Tak jakby to była najciekawsza rzecz w tym momencie. Gdyby się tak przyjrzeć temu Lammas i tej całej kolejce w strefie Gastronomicznej, to rzeczywiście tak było. Jego towarzyszka była jedyną osobistością, która się wyróżniała jakoś bardziej od tej całej masy.
Prawdę mówiąc to Borgin nie wiedział czy był to Rosier czy Rozier czy nawet Roszier - taka podróbka podróbki. Zdobył jakąś pierwszą, lepszą marynarkę, która miała sprawić, że nie będzie zmuszony wyruszyć tutaj w swoim płaszczu z którym się przecież nie rozstawał.
Matthew nie wiedział jednak, że sam wpadnie w pułapkę kiedy odpowie na pytanie Penny. Ta znowu złapała taką zajawkę, że głowa była mała. Skąd ona brała tyle energii do tego wszystkiego? Napadła na fabrykę mefedronu i chcąc ukryć dowody, spożyła całą taczkę tego produktu? Wszystko wskazywało właśnie na taki obrót spraw.
- Coś w ten deseń - pokiwał głową - Bardzo trafne wnioski, ponieważ zajmujemy się głównie dostarczaniem produktów. Restauracje i kluby składają zamówienia, a my je następnie realizujemy. Dzięki temu oni oszczędzaj czas, a my mamy co robić. No i dzięki naszym własnym koneksjom, które wyrobiliśmy przez lata, to mamy zaufanych klientów - dodał do swojej ostatniej wypowiedzi, licząc, że to będzie wystarczające - O, proszę. W Dolinie to chyba taki całkiem lukratywny biznes? Nie myślałaś, aby robić w sprzedaży u swoich dziadków? Przegadałabyś samego Merlina czy ministre Magii - przyznał z nieukrywanym uznaniem w głosie. Równie dobrze mogłaby być protokolantką w Wizengamocie albo odczytywać wyroki z prędkością światła, a w międzyczasie zadawała by oskarżonemu trzy tysiące pytań. Szok.
- Jeżeli mam być szczery? - spojrzał w kierunku swojej towarzyszki - To nawet jakbym powiedział, abyśmy poszli na południowe, to mnie przegadasz i pójdziemy na północne stragany. Nawet nie będę z tym walczyć. Zapewniam, więc prowadź, a ja będę za Tobą człapać - zaśmiał się, dopijając resztówkę swojej wody. Czy to czas na papieroska?
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972