- Tak to już bywa z przyjaciółkami. - Odparła całkiem rozbawiona komentarzem dziewczynki. Nawet Erik czasem bywał wredną małpą, co wcale nie zmieniało faktu, że nadal był jej najbliższym przyjacielem.
Jak to z dziećmi bywa, nie została przy nich zbyt długo, bo ledwie dostrzegła swoją przyjaciółkę małpę, to wyrwała się pannie Figg i pobiegła w jej stronę. Dopiero wtedy Norka podniosła się do góry, bo chwilę wcześniej była jeszcze nachylona nad dziewczynką, nie, żeby to specjalnie wiele zmieniało w sposobie jaki patrzyła na świat, bo przecież była bardzo drobna.
- Chyba dramat zażegnany. - Rzuciła jeszcze do stojących obok mężczyzn.
Rozległ się dźwięk stukania w kieliszek, najwyraźniej Abbott miał coś do powiedzenia. Przesunęła wzrok w stronę mężczyzny, nie ruszyła się jednak z miejsca, bo wydawało się, że z tej odległości będzie wszystko dobrze słyszeć. Cóż, przemowa była przydatna, na pewno podbuduje morale mieszkańców Doliny Godryka, które ostatnio mocno podupadły. Nie ma się co dziwić, Śmierciożercy mocno namieszali, ich dom się zmienił, do czego musieli się przyzwyczaić. Knieja nie była bezpieczna i nie mieli przecież pewności, że Widma w końcu jej nie opuszczą. Dobrze więc, że James pokusił się o kilka słów.
Uniosła kieliszek w geście toastu, kiedy zakończył swoje przemówienie, a wtedy ziemia zadrżała. Norka przeniosła wzrok na trawę, nie spodziewała się, że anomalie mogą nasilić się dokładnie dzisiaj, cóż natura ma to do siebie, że nie można przewidzieć, kiedy postanowi dać o sobie znać, pokazać ludziom, jacy są malutcy przy tym, co ona potrafi.
James Abbott próbował uspokoić towarzystwo, sugerował, że są to zwykłe wstrząsy, jednak panna Figg zaczęła w to wątpić, kiedy przez ziemię zaczęły się przebijać macki.
Wiedza panny Figg dotycząca roślin była naprawdę ogromna, dlatego też skupiła się na tym, żeby bliżej przyjrzeć się tej roślinie, aby wiedzieć z jakim gatunkiem mają do czynienia.. Dobrze było zidentyfikować roślinę, bo mogło to powiedzieć, czy jest z tych toksycznych, czy nie. Niby wyglądała, jakby chciała ich zabić, tak czy siak, jednak poza tym warto było mieć pewność, czy ten pył był toksyczny.
Nora nie ruszyła się z miejsca, przyglądała się tej macce, która uderzyła w wieżę z kieliszków. Później przeniosła wzrok w stronę, w którą pobiegła Lisa, trochę bała się o dziewczynkę, bo przecież znajdowała się z daleka od matki, to w sumie skłoniło ją do tego, żeby ruszyć w kierunku, w którym tamta pobiegła.
rzucam na wiedzę przyrodniczą, żeby zidentyfikować roślinę
Sukces!
Sukces!