04.06.2024, 12:51 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.06.2024, 12:51 przez Basilius Prewett.)
Najpierw siedzę na pufie, a potem dosiadam się do Millie i Thomasa.
Pomijając to, że ślady po ciastach nie chciały tak łatwo zejść, nie ważne jak długo nie próbowałby ich czyścić (a próbował bardzo długo) i teraz siedział ozdobiony lśniącymi, białymi plamami, przez co pewnie wyglądał jak bałwan z ospą, to był to bardzo udany dzień. Siedział obecnie na pufie, tej samej co wcześniej i przyglądał się wszystkim, co jakis czas zerkając na starszego Longbottoma, być może w obawie, że ten w jakimś cukrowym szale znowu bedzie chciał przyszpilić go do ziemi. Z dobrych informacji nie było ofiar w ludziach, a jedyne czym będzie musiał się martwić to tym, by poźniej poprosić Brennę o oddanie mu tamtego jednego zdjęcia. No i przede wszystkim Millie wydawała się być zadowolona. A to oto dzisiaj chodziło.
Wstał z pufy i usiadł na kocu obok młodszej Moody i Thomasa. Szczęśliwie sukienka Hardwicka nie uległa uszkodzeniu przez jego zaklęcie i Basilius nawet w pewnym momencie rozważał, czy nie przeprosić go za ten incydent, ale wtedy musiałby się przyznać, że to on za tym stał, więc jednak z tego zrezygnował. Poza tym należało mu się.
– Dobrze ci idzie – skomentował dziwne bazgroły Millie, jeśli pozwoliła mu zajrzeć sobie przez ramię na szkicownik. A jeśli nie to i tak to powiedział.
Pomijając to, że ślady po ciastach nie chciały tak łatwo zejść, nie ważne jak długo nie próbowałby ich czyścić (a próbował bardzo długo) i teraz siedział ozdobiony lśniącymi, białymi plamami, przez co pewnie wyglądał jak bałwan z ospą, to był to bardzo udany dzień. Siedział obecnie na pufie, tej samej co wcześniej i przyglądał się wszystkim, co jakis czas zerkając na starszego Longbottoma, być może w obawie, że ten w jakimś cukrowym szale znowu bedzie chciał przyszpilić go do ziemi. Z dobrych informacji nie było ofiar w ludziach, a jedyne czym będzie musiał się martwić to tym, by poźniej poprosić Brennę o oddanie mu tamtego jednego zdjęcia. No i przede wszystkim Millie wydawała się być zadowolona. A to oto dzisiaj chodziło.
Wstał z pufy i usiadł na kocu obok młodszej Moody i Thomasa. Szczęśliwie sukienka Hardwicka nie uległa uszkodzeniu przez jego zaklęcie i Basilius nawet w pewnym momencie rozważał, czy nie przeprosić go za ten incydent, ale wtedy musiałby się przyznać, że to on za tym stał, więc jednak z tego zrezygnował. Poza tym należało mu się.
– Dobrze ci idzie – skomentował dziwne bazgroły Millie, jeśli pozwoliła mu zajrzeć sobie przez ramię na szkicownik. A jeśli nie to i tak to powiedział.