04.06.2024, 21:54 ✶
Jak na razie szło im całkiem nieźle! Nie wiedział, jednak czy powinien się cieszyć z tego, jak łatwo przeszło im sprowokowanie psotnego duszka. Może to kwestia pracy w Brygadzie Uderzeniowej, a może nieufność rozbudzona w nim po wyprawie na wyspę razem z członkami Zakonu Feniksa, jednak... Wolał z góry nie zakładać, że wszystko ułoży się po ich myśli. Plan był genialny w swej prostocie, jednak ludzie bardzo często wywalali się właśnie na podstawach. Byłoby to nadzwyczaj smutne, gdyby w tym przypadku ta reguła by się potwierdziła.
Szaleńcy bieg po schodach na wyższe piętro został dosyć szybko udaremnione, gdy przy próbie przeskoczenia dodatkowego schodka Longbottom potknął się o wyższy stopień. Zadziałał automatycznie; wyciągnął rękę ku balustradzie tylko, że... jego ręce napotkały na pustkę, co poskutkowało dalszą utratą równowagi, która doprowadziła do jakże dramatycznego upadku Erika ze sporej wysokości.
Kalectwo. Pierwsza myśl, jaka zaświtała w głowie Longbottoma. To znaczy, dopóki nie zorientował się, że spotkania z twardym parkietem nie okazało się tak drastyczne, jak by tego podejrzewał. Zamiast tego wylądował na materacu. Opłacało się jednak zainwestować w szkole w znajomość paru zaklęć transmutacyjnych! Niestety nie było zbytnio, kiedy świętować tego małego triumfu, bo zaraz magia, która zmieniła mebel, ulotniła się pod wpływem naporu ciała detektywa oraz jego wagi. Erik krzyknął głośno, gdy poczuł, że róg komody wpił mu się w bark.
— Nic mi... Nic mi nie jest — wystękał, zsuwając się niezgrabnie z komody na podłogę. — Leć!
Próbował go ponaglić, chociaż nie było w gruncie rzeczy ku temu większej potrzeby; drugi czarodziej doskonale wiedział, co należało zrobić. W trakcie, gdy reszta drużyny domykała na strychu rytuał mający na celu pochwycenie poltergeista, Erik zbierał się z podłogi. Materac zdecydowanie uchronił go przed poważną kontuzją.
W przeciwnym wypadku nie wróciłby do starego kształtu, pomyślał trzeźwo, rozpoczynając ponowną wspinaczkę po schodach. Tym razem każdy krok stawiał ostrożnie, trzymając się też ściany. Lepiej było nie ufać balustradzie, skoro była tak... niestabilna. Erik starał się jednak zrobić co w swojej mocy, aby dotrzeć na piętro w jednym kawałku.
Szaleńcy bieg po schodach na wyższe piętro został dosyć szybko udaremnione, gdy przy próbie przeskoczenia dodatkowego schodka Longbottom potknął się o wyższy stopień. Zadziałał automatycznie; wyciągnął rękę ku balustradzie tylko, że... jego ręce napotkały na pustkę, co poskutkowało dalszą utratą równowagi, która doprowadziła do jakże dramatycznego upadku Erika ze sporej wysokości.
Kalectwo. Pierwsza myśl, jaka zaświtała w głowie Longbottoma. To znaczy, dopóki nie zorientował się, że spotkania z twardym parkietem nie okazało się tak drastyczne, jak by tego podejrzewał. Zamiast tego wylądował na materacu. Opłacało się jednak zainwestować w szkole w znajomość paru zaklęć transmutacyjnych! Niestety nie było zbytnio, kiedy świętować tego małego triumfu, bo zaraz magia, która zmieniła mebel, ulotniła się pod wpływem naporu ciała detektywa oraz jego wagi. Erik krzyknął głośno, gdy poczuł, że róg komody wpił mu się w bark.
— Nic mi... Nic mi nie jest — wystękał, zsuwając się niezgrabnie z komody na podłogę. — Leć!
Próbował go ponaglić, chociaż nie było w gruncie rzeczy ku temu większej potrzeby; drugi czarodziej doskonale wiedział, co należało zrobić. W trakcie, gdy reszta drużyny domykała na strychu rytuał mający na celu pochwycenie poltergeista, Erik zbierał się z podłogi. Materac zdecydowanie uchronił go przed poważną kontuzją.
W przeciwnym wypadku nie wróciłby do starego kształtu, pomyślał trzeźwo, rozpoczynając ponowną wspinaczkę po schodach. Tym razem każdy krok stawiał ostrożnie, trzymając się też ściany. Lepiej było nie ufać balustradzie, skoro była tak... niestabilna. Erik starał się jednak zrobić co w swojej mocy, aby dotrzeć na piętro w jednym kawałku.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞