• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[15.07.1972] Couldn't help myself

[15.07.1972] Couldn't help myself
femininomenon
I'm never gonna please the crowd
Even if they told me how
I came into this world too loud
And that's the way I'm going out
wiek
25
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
dla rodziny głównie
Nie da się Mewy opisać, bo jest metamorfomagiem. Nikt nie wie, jak tak naprawdę wygląda, bo zmienia wygląd jak rękawiczki. Nie tylko wybitnie często podszywa się pod innych, ale też manipuluje aparycją nawet gdy pozostaje przy własnej tożsamości, bo chce w oczach innych utrzymać pewne wrażenie. W jej codziennym wyglądzie da się znaleźć kilka cech wspólnych: azjatyckie rysy, zwykle czarne włosy średniej długości, chłopięcy ubiór. Nosi się - i poniekąd zachowuje - jak bad boy, ewidentnie nie próbując nigdy być damą. Zawsze da się ją poznać po zadziornym spojrzeniu oraz ostrym sposobie wypowiedzi. No i tej bezczelnej pewności siebie.

Maeve Chang
#5
05.06.2024, 00:26  ✶  
Musiała kilkukrotnie zamrugać, żeby się upewnić, że ten goblin faktycznie tam był, że sobie go nie wymanifestowała siłą woli wiedziona pragnieniem ujrzenia takowego. Aż wstała z tego oparcia fotela, mimo iż docelowo miała tam siedzieć i jedynie rzucać raz po raz okiem na gobelin, bo się posiąść z wrażenia nie mogła.
- O kurwa, goblin - wydusiła uśmiechnięta, chyba przede wszystkim po to, żeby nie tylko wzrok, ale i słuch zrozumiał sytuację. Zawtórowała Rosie i też zarechotała, reagując na to wszystko tak, jakby spotkała randomowego bobra na ulicach Nokturnu. Niby wziął się znikąd, niby nie powinien tu być, a ile radości sprawiał.
Koncept przerobienia goblina na pirackiego kamrata brzmiał fenomenalnie, jeśli chodziło o prezent dla Stanleya. Przecież on się ucieszy jak dziecko; postawi typa przy wejściu, żeby witał gości, ewentualnie gdzieś w rogu sali, co by przygrywał odwiedzającym szanty jak maszyna grająca. Choć po trochu liczyła, że na to drugie nie wpadnie, bo jeśli Francis będzie musiał słuchać przez całą zmianę Morskich Opowieści, to go zwyczajnie pogibie.
- A nie możemy tego goblina nauczyć przeklinać zamiast papugi? - Zagaiła, chcąc ułatwić im obydwu sytuację. Miała wrażenie, że łatwiej będzie wyszkolić tego gostka w jeden księżyc, niż znaleźć papugę spełniającą te wszystkie wymagania. Poza tym, nawet jeśli taka istniała, nie brzmiała jak coś, co poszłoby za półdarmo. - Ej, mały - odezwała się ponownie, tym razem kucając przed goblinem. - Powtórz za mną: na pohybel skurwysynom - dokładnie wyartykułowała każde słowo, biorąc się za naukę słownictwa bardzo poważnie. Przecież nie chciała, żeby goblin stał w Głębinie i seplenił do ludzi, bo ceniła sobie Stasia na tyle, że nie miała zamiaru mu wstydu przynosić niepoprawnych wychowaniem nowego członka ekipy.
Po chwili wstała, żeby obejrzeć haft. Szczególnie skupiła swoją uwagę na trzech kobietach, które miały zostać wykonane na podobieństwo jej samej i dwóch pozostałych blondwłosych wiedźm, z którymi tworzyła trio upośledzonych Mojr.
- No całkiem niezły - oświadczyła bez większego przekonania, ewidentnie chcąc powiedzieć coś jeszcze. Walczyła chwilę ze sobą, czy faktycznie to z siebie wydusić; podparła się pod boki, raz jeszcze spojrzała na gobelin, potem na Rosie. Nawet otworzyła usta, a potem zamknęła je z powrotem, jedynie połykając powietrze. Aż w końcu przełknęła ślinę i zebrała w sobie odwagę. - Ale w rzeczywistości Lorraine tak nie wygląda, jest o wiele ładniejsza. No popatrz, jaki wielki nos jej dorobili, kulfon dosłownie. Wcale takiego nie ma, ona ma taki uroczy. Znaczy... zgrabny - wylała z siebie gorzkie żale, niezręcznie drapiąc się po głowie i patrząc się wszędzie, tylko nie na Ambrosię. O ile początek uleciał z niej błyskawicznie, to końcówkę już tylko wymamrotała niezręcznie. Po wszystkim kucnęła z powrotem przy goblinie i wróciła do uczenia go przeklinać jak marynarz, choć sama pojęcie o żegludze miała mierne. Najważniejszym w każdym razie było, żeby nauczyć go poprawnej dykcji, żeby rolował tę głoskę r, bo to na pewno odwróci uwagę od prawienia peanów na cześć twarzy Lorraine.


I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambrosia McKinnon (1660), Maeve Chang (1345), Pan Losu (42)




Wiadomości w tym wątku
[15.07.1972] Couldn't help myself - przez Ambrosia McKinnon - 01.04.2024, 01:23
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Pan Losu - 01.04.2024, 01:23
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Maeve Chang - 02.04.2024, 22:00
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Ambrosia McKinnon - 02.04.2024, 23:58
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Maeve Chang - 05.06.2024, 00:26
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Ambrosia McKinnon - 07.09.2024, 04:52
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Maeve Chang - 26.09.2024, 22:49
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Ambrosia McKinnon - 21.01.2025, 03:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa