05.06.2024, 01:43 ✶
odchodzę od stoiska kowenu i idę do stoiska Vioriki Zamfir
- Ooo, dziękuję ślicznie. Co prawda nie przeszkadzają mi takie zużyte, bo wszystkie książki należy kochać tak samo, ale nowiusieńkie tak ładnie pachną - Dora uśmiechnęła się do Sebastiana jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów, czekając aż towarzyszący mu kapłan wypakuje nieruszane egzemplarze. Crawley też nigdy nie miała wcześniej styczności z twórczością kapłanki Fantazji, ale liczyła na to że były to pozycje warte każdego knuta. Nawet jeśli nie to powiedzmy sobie szczerze, najpewniej nigdy nie zamierzała pisnąć na ten temat słowa, co lepsze przepisy spisując do swojego podręcznego zeszyciku, który służył jej za swoisty skrót do najlepszych przepisów, kiedy potrzebowała wybrać jakiś na szybko.
- Oh, dziękuję raz jeszcze, naprawdę nie trzeba było - zarumieniła się nawet trochę, widząc że do całych tych zakupów dostaje jeszcze bonus. Podziękowała raz jeszcze, pożegnała się i odeszła od stoiska kowenu, kierując swoje kroki do wystawki Vioriki.
- Cedric! - rzuciła wesoło, zatrzymując się przed kramem. - Nie spodziewałam się, że ciebie tu zobaczę. Co macie ciekawego? - zapytała, uśmiechając się najpierw do niego, a potem przenosząc spojrzenie na Zamfir. - Jestem Dora. Co takiego zrobiłaś, że wyrwałaś go ze szpitala. Rzuciłaś urok?
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.