05.06.2024, 19:11 ✶
Wstałem od stołów i zmierzam do Imogen; pewnie okolice parkietu?
Marzenia są na wyciągnięcie ręki[/i] - odczytałem swoją wróżbę jedynie w myślach i jednocześnie zastanowiłem się, które z moich marzeń mogło być na wyciągnięcie ręki. Raczej nie to o nieograniczonej potędze? Z Aveliną to już był kompletny koniec, zanim cokolwiek zaistniało...? Więc może pokój między mną a małżonką? Miała mi za złe, że mój wzrok leciał w innym kierunku, że pragnąłem dotyku innej kobiety... Tyle że nic nie miało miejsca. Powiedzmy, że nic, bo wciąż wspominałem ten moment na trawie tuż obok niewielkiego stawu.
Tak się oddałem temu rozmyślaniu, że straciłem z oczu to poruszenie i ponownie jąłem szukać wzrokiem Imogen. Pragnąłem usilnie wiedzieć, gdzie się w tej chwili znajduje. Zbyt długo jej nie było u mojego boku, a miała zniknąć zaledwie na parę minut. Przez myśl mi przeszło, że mogłaby działać mi na złość, ale... ale ona nie byłaby do tego zdolna, szczególnie że... Nie, po prostu nie mogła.
Zacisnąłem palce na widelcu. Wypatrzyłem ją w tłumie, bardziej na obrzeżach, przy ścianie, kiedy rozmawiała z kolegą z pracy. Ten pismak za bardzo się uśmiechał, zbyt niewinnie i beztrosko, a Imogen... JESZCZE ZACZĘŁA MU POZOWAĆ DO ZDJĘCIA! Nie mogłem tego tak zostawić, więc wstałem, porzucając niedojedzoną przekąskę. Otarłem usta, po czym ruszyłem przed siebie, po drodze jedynie chwytając za kieliszek od zabłąkanego kelnera. Zamierzałem dotrzeć do Imogen i porwać ją do tańca, o ile zabrany ze stołu drink... nie pokrzyżuje mi planów? Bądź co bądź, wypiłem do dna.
!weselnedrinki
Marzenia są na wyciągnięcie ręki[/i] - odczytałem swoją wróżbę jedynie w myślach i jednocześnie zastanowiłem się, które z moich marzeń mogło być na wyciągnięcie ręki. Raczej nie to o nieograniczonej potędze? Z Aveliną to już był kompletny koniec, zanim cokolwiek zaistniało...? Więc może pokój między mną a małżonką? Miała mi za złe, że mój wzrok leciał w innym kierunku, że pragnąłem dotyku innej kobiety... Tyle że nic nie miało miejsca. Powiedzmy, że nic, bo wciąż wspominałem ten moment na trawie tuż obok niewielkiego stawu.
Tak się oddałem temu rozmyślaniu, że straciłem z oczu to poruszenie i ponownie jąłem szukać wzrokiem Imogen. Pragnąłem usilnie wiedzieć, gdzie się w tej chwili znajduje. Zbyt długo jej nie było u mojego boku, a miała zniknąć zaledwie na parę minut. Przez myśl mi przeszło, że mogłaby działać mi na złość, ale... ale ona nie byłaby do tego zdolna, szczególnie że... Nie, po prostu nie mogła.
Zacisnąłem palce na widelcu. Wypatrzyłem ją w tłumie, bardziej na obrzeżach, przy ścianie, kiedy rozmawiała z kolegą z pracy. Ten pismak za bardzo się uśmiechał, zbyt niewinnie i beztrosko, a Imogen... JESZCZE ZACZĘŁA MU POZOWAĆ DO ZDJĘCIA! Nie mogłem tego tak zostawić, więc wstałem, porzucając niedojedzoną przekąskę. Otarłem usta, po czym ruszyłem przed siebie, po drodze jedynie chwytając za kieliszek od zabłąkanego kelnera. Zamierzałem dotrzeć do Imogen i porwać ją do tańca, o ile zabrany ze stołu drink... nie pokrzyżuje mi planów? Bądź co bądź, wypiłem do dna.
!weselnedrinki