• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية.

[lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#5
05.06.2024, 21:39  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.06.2024, 21:51 przez Guinevere McGonagall.)  

Nie mogła mieć pojęcia, że to co innego oderwało Anthony’ego od pisania listu – mogła się jedynie domyślać i wszyscy bogowie Egiptu jej światkami, że naprawdę próbowała. W jej  głowie zachodziło teraz bardzo dużo bardzo szybkich procesów, próbujących dopasować sobie scenariusze do sytuacji, nic więc dziwnego, że tak przyglądała się Erikowi (choć po prawdzie to była go też ciekawa, wszak z Shafiqiem już się znała i to pan Longbottom stanowił tutaj ten tajemniczy element). Jak na historyka i archeologa z zamiłowania (i… zawodu również, jak się okazało) przystało – jej ptasio-kocio-ludzki móżdżek bardzo usilnie starał się wyjaśnić tę zagadkę. Tak i nie pozwoliła, by umknęło jej spojrzenie, jakim Anthony obdarzył drugiego z mężczyzn, jak przejechał po nim wzrokiem, ewidentnie bawiąc się tym, że mógł się pokazać nie jako szanowany i poważny polityk, ale też jako zafrapowany sprawą hobbysta, mający w rękawie nie jednego asa, a dwa jokery.

– Chcesz mi powiedzieć, że w Mungu lepiej sobie z tym poradzą niż ja? – przekrzywiła głowę i oparła policzek na dłoni, wlepiając teraz uważne spojrzenie w Anthony’ego. Erikowi chwilowo dała spokój. – Czy ty mnie właśnie próbujesz podpuścić, a może wjechać mi na ambicje? – pociągnęła i uniosła lekko brwi. Guinevere miała czyste serce, ale czasami trzeba było przy niej uważać, co się mówi, zwłaszcza jeśli można było jej tym rzucić wyzwanie… Ta kobieta potrafiła nie mieć zahamowani, chcąc udowodnić, że zrobi wszystko, by wygrać.

Wywróciła lekko oczami, kiedy Anthony wymyślił sobie, że tam pojadą, kto jednak bogatemu zabroni… Jeśli chciał zrobić wokół siebie trochę szumu, to mogli zrobić szum. Guinevere w końcu się jednak wyprostowała na krześle i założyła nogę na nogę, chcąc dopić swoją herbatę.

– Rzadko to małe niedopowiedzenie – jasnobrązowe oczy przesunęły się ponownie na Erika, ale nuty drapieżności dodawał teraz uśmieszek Ginewry, którą ewidentnie odrobinkę bawiło to, że ochroniarz (?) jej drogiego przyjaciela zdaje się być nieco przerażony gorącem powietrza. A byli tutaj, wśród zabudowań… Co by to było, gdyby się wybrali na wycieczkę na wielbłądach w głąb pustyni? – Praktycznie to tu nie pada. Najczęściej to nad morzem, w Aleksandrii i bardziej w okolicach listopada, grudnia… Tak to… kilka kropelek i na tym koniec – pomimo jednak uśmieszku, odpowiedziała mu całkiem wyczerpująco, bo też bardzo lubiła mówić i wcale nie miała nic złego na myśli, nawet jeśli przekora jej charakteru zdawała się szturchać i zaczepiać wszystko dookoła. Ginewra była jak wiatr – wolna i nieprzewidywalna, a potrafiła być też przy tym taka ciepła i łagodna. – Bezpiecznie, bezpiecznie… Ale radzę wziąć ze sobą coś do picia na wszelki wypadek – nie dało się zaprzeczyć, że było ciepło. Ale w tym swoim lęku Erik wydawał się całkowicie… słodki. Ginny w końcu ponownie spojrzała na Anthony’ego i uśmiechnęła się… dość wymownie. – Nie uprzedziłeś swojego towarzysza o warunkach? – była rozbawiona… jak zazwyczaj. – Byłam w grudniu, więc pewnie nieprędko, chociaż może udałoby się na jesień… Albo na wiosnę w przyszłym roku, jeszcze nie wiem, jak mi się ułożą kontrakty. Czy ty chcesz mnie zagonić do wykładania uczniakom tego wszystkiego, czym wasi specjaliści nie zdołali ich zainteresować? – teraz już roześmiała się w głos, jednak nie szyderczo, a całkowicie szczerze i miło. Prawda była taka, że miała w sobie ogromne pokłady cierpliwości i empatii, która pozwoliłaby jej indywidualnie podejść do każdej osoby, która chciałaby się od niej uczyć… A trochę wiedzy miała – zwłaszcza jeśli chodziło o transmutację, choć nie tylko. Jej prawdziwą pasją były wróżby. Nic więc dziwnego, że teraz z łagodnym uśmiechem spojrzała na Anthony’ego i zachęcająco wyciągnęła do niego dłoń nad stołem. Lubiła zaglądać na dno filiżanek. – Mogę?

Nie widząc protestu, sięgnęła po filiżankę Anthony’ego i spodeczek, przysuwając je do siebie. Złapała za ucho lewą dłonią, zakręciła wprawnym ruchem filiżanką trzy razy, by na końcu przykryć ją talerzykiem i odwróciła ją do góry dnem. Guinevere wydawała się być na tym całkowicie skupiona, nie było już tych złośliwych czy zuchwałych uśmieszków. W końcu odwróciła filiżankę i zerknęła do środka. Jej twarz szybko się rozpogodziła i teraz całkowicie spokojna, z tym ciepłym, kochanym uśmiechem spojrzała na Shafiqa.

– Czeka cię bardzo dobry czas, mój drogi. Spełnią się twoje marzenia – z cichym stuknięciem odłożyła naczynię na stół i przesunęła na powrót do ciemnowłosego. – W twoją też zerknąć? – zapytała uprzejmie Erika.


Rzut Symbol 1d258 - 115
Latawiec (spełnienie życzeń)
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (2798), Bard Beedle (1293), Erik Longbottom (2244), Guinevere McGonagall (2945)




Wiadomości w tym wątku
[lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 21.05.2024, 21:56
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 25.05.2024, 09:50
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 27.05.2024, 02:52
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 27.05.2024, 15:02
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 12.06.2024, 18:48
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 28.06.2024, 13:45
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 01.09.2024, 14:59
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 05.06.2024, 21:39
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 11.06.2024, 00:02
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Bard Beedle - 13.06.2024, 10:02
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 17.06.2024, 20:25
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 21.06.2024, 18:44
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Bard Beedle - 25.06.2024, 11:14
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Bard Beedle - 23.08.2024, 20:57
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 06.07.2024, 11:26
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 16.07.2024, 12:12
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Guinevere McGonagall - 18.09.2024, 20:25
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Erik Longbottom - 24.10.2024, 00:46
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Bard Beedle - 06.11.2024, 08:34
RE: [lipiec 1967] ولن يرن العود في الساعة الرمادية. - przez Anthony Shafiq - 26.03.2025, 14:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa