Jakoś tak wyszło, że jednak wylądowała na tej scenie. Nie należała do osób, które szczególnie lubiły znajdować się w centrum zainteresowania, chodziło jednak u występ Flynna, czuła więc, że będzie się dobrze bawić, mimo, że nieco zaczęła się nim stresować, bo w końcu póki co jeszcze nie miała pojęcia, w jaki sposób będzie mu asystowała. Udało jej się wejść na scenę nie zaliczając przy tym solidnej gleby, co w jej wypadku było już sporym osiągnięciem.
Posłała ciepły uśmiech konferansjerce, bo kojarzyła ją z cukierni. Dzięki jej obecności poczuła się nieco pewniej, bo znajome twarze znajdujące się obok dodawały jej pewności siebie. Był też Laurent którego powitała serdecznym uśmiechem. - Od razu czuję się pewniej. - Powiedziała do niego cicho, tak, żeby nikt nie usłyszał jej słów. Był osobą, której obecność przynosiła radość i spokój, taką przy, której każdy czuł się dobrze. Peppy nie znała, więc przywitała się z nią i się przedstawiła.
Panna Figg dała się spryskać tym dziwnym specyfikiem, ciekawe, czy miał coś wspólnego z eliksirem wytrzymałości na ogień, pewnie tak, tylko działał inaczej. Nie odezwała się ani słowem, kiedy kobieta czyniła swoją powinność. Trochę się bała, co to będzie za występ skoro sięgali po takie specyfiki, z drugiej jednak strony widziała już, co potrafi Flynn i wiedziała, że nie da im zrobić krzywdy.
Włożyła rękę do kapelusza i nieco spanikowała, kiedy okazało się, że jako pierwszy z asystentów wyjdzie na scenę, miała wrażenie, że zawsze jakoś prościej być kolejną osobą. No nic, najwyżej zrobi z siebie głupka przed tą całą publiką, nie, żeby to był pierwszy raz. Z jej niezdarnością kompromitacje zdarzały się dość często.
Wreszcie mieli szansę zobaczyć Edga, który wyglądał świetnie w swoim kostiumie. Panna Figg zmierzyła go z podziwem wzrokiem od stóp do głów. Widać było, że jest w swoim żywiole. - Świetnie wyglądasz. - Powiedziała cicho, kiedy objął ją ramieniem, musiała go skomplementować, chociaż miała wrażenie, że doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
Wtedy wszedł na scenę i zaczął swój taniec. Był niesamowity, co zaczęło pannę Figg nieco przerażać, z drugiej jednak strony może to i lepiej, może nikt w ogóle nie zauważy momentu, w którym zacznie mu towarzyszyć?