Obsługa Jagody i Ambrosii, jeżeli zechcą coś kupić lub zapytać. Jeżeli nie, dostają wizytówki.
Leon dokonał zapłaty za produkt, a tę odebrała Olivia, wliczając pewnie też zakup eliksiru. A żeby pamiętać, co zostało sprzedane, Tristan postanowił notować swoim zeszycie. Ułatwi im to także podzielenie się zarobkiem na spokojnie, kiedy całe wydarzenie dobiegnie końca. Nie liczył na ogromne tłumy przy ich straganie, jako początkujący, prezentujący swoje wyroby. Choć widział, że miał konkurencję ze stoiskiem biżuterii jakieś dwa czy trzy stoiska dalej. Oni przynajmniej mieli także eliksiry, to może ich jeszcze ratowało?
Przez inny kolor włosów, Tristan nie rozpoznał znanej mu Brygadzisty. Dziewczyny bardzo pracowitej, u której po jego odejściu to się nie zmieniło. Miło było ją po tak długiej przerwie znów zobaczyć. Jak i inne znajome twarze. Gdyby nie reakcja Olivii i wypowiedzenie jej imienia, Tristan mógłby nie zwrócić na to uwagi. Posłał dziewczynom uśmiech, pozwalając im sobie porozmawiać. Sam z kolei musiał skupić się na klientkach, które jako kolejne się pojawiły, aby obejrzeć asortyment stoiska.
Brenna długo nie pozostała, zainteresowana będąc zamieszaniem jakie rozpętało się nieopodal. Sam by także to sprawdził, ale musiał pozostać na miejscu. Nie ma co ukrywać, że pewne aurorskie reakcje też się w nim uaktywniały momentami.
Na występy na scenie nie zwracał uwagi. Miał klientów przy stoisku, nie chciał się rozpraszać, gdyby o coś pytali. Nie udzieliłby odpowiedzi słownie, a musiałby napisać.
Dwie panny, jedna najwyraźniej z towarzyszem zastanawiali się, czy nawet oglądali produkty. Mieli spory wybór eliksirów, a także wyrobów z metalu. Również półki, co miało zaprezentować większe umiejętności Warda. Jeżeli obie panny nie były by zdecydowane czy chcą coś od nich kupić, Tristan wyjął z pudełka swoją i Olivii wizytówkę, po czym wręczył jeden taki pakiet Jagodzie a drugi Ambrosii, posyłając uprzejmy uśmiech. Oboje sprzedawali tutaj produkty własnej produkcji, z możliwością złożenia zamówień indywidualnych.