06.06.2024, 15:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.06.2024, 15:48 przez Florence Bulstrode.)
– Doskonale zdaję sobie z tego sprawę – zapewniła Florence. Bulstrode tak naprawdę nie miała skłonności do nadmiernego zamartwiania się. Nie bez powodu jej Trzecie Oko zwracało się ku przyszłości: Florence też zawsze patrzyła do przodu, starając się nie pozwalać sobie na skupienie na sprawach błahych (chyba że chodziło o to, aby szata była należycie czysta, ale to nie była jej zdaniem sprawa błaha), nie przeżywać przeszłych błędów.
Nie martwiła się więc dniami i nocami, ale nie mogła nie martwić się wcale. Nie gdy dłonie Atreusa i Patricka były tak zimne, nie gdy do szpitala nagle docierał ciężko ranny Laurent, nie gdy płakał jej w spódnicę, nie gdy spoglądając w przyszłość brata dostrzegała dziwne rzeczy, a kiedy patrzyła na Oriona widziała, jak ten staje się coraz bardziej podejrzliwy wobec świata.
– Mam zamiar robić to samo, co dotychczas. Wszystko w mojej mocy – dodała, uśmiech przemknął przez jej wargi, choć zgasł szybko. Dziwnie było teraz rozmawiać z Basiliusem, kiedy miała tajemnicę, sekret nie należący do końca do niej. Coś, co kryła przed całą rodziną, bodaj chyba pierwszy raz w życiu – bo nigdy nie mówiła im wiele o swoich problemach, ale też nie miała żadnych wielkich tajemnic, które mogłyby stanąć pomiędzy nią a krewnymi.
Teraz to się zmieniło.
– To obietnica – powiedziała, odrzucając niezbyt udaną laleczkę na stół i unosząc swój kubek z winem, jakby dopełnienie toastu miało przypieczętować ich umowę: że Basilius w sierpniu będzie grzecznie odpoczywać.
Dobrze dla niej, że tym razem nie próbowała spojrzeć w jego przyszłość. Jeszcze, nie daj bogini, dostrzegłaby coś więcej niż tylko jego plany i martwiła się jeszcze bardziej.
– Nie pojmuję miłości Pandory akurat do Norwegii. Można by pomyśleć, że powinna chcieć porywać do Turcji – stwierdziła, nie do końca świadoma, jak głębokie więzy łączyły kuzynkę z pewnym wikingiem z północy. – Anthony Shafiq? Chyba zaczynam ci współczuć, mój drogi. Mam wrażenie, że politycy są znacznie gorsi niż wyprawy przez kambodżańskie góry. Mam chociaż nadzieję, że dobrze ci za to zapłaci, ale obyś miał sporo czasu wolnego i szansę na odrobinę wypoczynku.
Tak, Florence nie miała najlepszego zdania o politykach. Gdyby byli skuteczniejsi, może sytuacja w Anglii nie wyglądałaby aż tak źle, jak prezentowała się w tej chwili.
Nie martwiła się więc dniami i nocami, ale nie mogła nie martwić się wcale. Nie gdy dłonie Atreusa i Patricka były tak zimne, nie gdy do szpitala nagle docierał ciężko ranny Laurent, nie gdy płakał jej w spódnicę, nie gdy spoglądając w przyszłość brata dostrzegała dziwne rzeczy, a kiedy patrzyła na Oriona widziała, jak ten staje się coraz bardziej podejrzliwy wobec świata.
– Mam zamiar robić to samo, co dotychczas. Wszystko w mojej mocy – dodała, uśmiech przemknął przez jej wargi, choć zgasł szybko. Dziwnie było teraz rozmawiać z Basiliusem, kiedy miała tajemnicę, sekret nie należący do końca do niej. Coś, co kryła przed całą rodziną, bodaj chyba pierwszy raz w życiu – bo nigdy nie mówiła im wiele o swoich problemach, ale też nie miała żadnych wielkich tajemnic, które mogłyby stanąć pomiędzy nią a krewnymi.
Teraz to się zmieniło.
– To obietnica – powiedziała, odrzucając niezbyt udaną laleczkę na stół i unosząc swój kubek z winem, jakby dopełnienie toastu miało przypieczętować ich umowę: że Basilius w sierpniu będzie grzecznie odpoczywać.
Dobrze dla niej, że tym razem nie próbowała spojrzeć w jego przyszłość. Jeszcze, nie daj bogini, dostrzegłaby coś więcej niż tylko jego plany i martwiła się jeszcze bardziej.
– Nie pojmuję miłości Pandory akurat do Norwegii. Można by pomyśleć, że powinna chcieć porywać do Turcji – stwierdziła, nie do końca świadoma, jak głębokie więzy łączyły kuzynkę z pewnym wikingiem z północy. – Anthony Shafiq? Chyba zaczynam ci współczuć, mój drogi. Mam wrażenie, że politycy są znacznie gorsi niż wyprawy przez kambodżańskie góry. Mam chociaż nadzieję, że dobrze ci za to zapłaci, ale obyś miał sporo czasu wolnego i szansę na odrobinę wypoczynku.
Tak, Florence nie miała najlepszego zdania o politykach. Gdyby byli skuteczniejsi, może sytuacja w Anglii nie wyglądałaby aż tak źle, jak prezentowała się w tej chwili.