Mieć nadzieję, że nic podejrzanego nie będzie miało miejsca. Ani też jakiekolwiek zagrożenie się nie pojawi. Że cała Eksterioryzacja powiedzie się bez jakichkolwiek komplikacji. Wyjaśnił Saurielowi pewne sprawy z tym związane, ale też analizował jak miałby go wampir powiadomić o zagrożeniu. Próbowanie może być zbędne, trudne, problematyczne.
- Chyba że…Spojrzał w stronę okna.
- Wywołasz jakiś charakterystyczny hałas, rzucisz zaklęcie sygnalizujące, które odwróci mi uwagę.
Spojrzeniem wrócił do Rookwooda. Sądząc, że z wywoływaniem hałasu nie będzie to dla niego żadnym problemem. Przecież Sauriel uwielbiał wchodzić drzwiami z buta dosłownie, łamiąc wszystkie zawiasy.
Nie chcąc naruszać za bardzo miejsca, uważał przy ustawianiu i przestawianiu czegokolwiek. Przy okazji Travers podpytał nieco o miejsce zamieszkania Greybacka. Być może sprawdzał tym samym pamięć wampirze, ale najwyraźniej śmierciożerca kierował się zadaniem niż zwiedzaniem. Rozsądne podejście.
Nie skomentował tych słów. Przygotował sobie miejsce do działania. Saurielowi dał już butelkę zgodnie z umową, widząc na jego twarzy zadowolenie. Kto znał tego kociego wampirka, wiedział jak go zadowolić.
Nicholas zdjął swoją szatę i rzucił na torbę. Odpalił pozostałe kadzidła ochronne i wspomagające działanie zdolności, umieszczając je odpowiednio blisko rozłożonego koca, na którym będzie leżał.
Światło świec, rozświetliło pomieszczenie, ale nie przebijało się na zewnątrz, przez ciężkie i bardzo ciemne zasłony. Nikt nie powinien pomyśleć, czy ktoś tutaj jest.
- Zaczynam.Zakomunikował Saurielowi, po czym podszedł do przygotowanego przez siebie ochronnego miejsca, otoczonego świecami i kadzidłami. Położył się na kocu, sprawdzając, że różdżkę ma ze sobą. Ręce ułożył na brzuchu. Przez moment wpatrywał się w sufit. Koncentrował się. Normował oddech. Odprężał. Aż w pewnym momencie zamknął oczy i przechodził w stan Eksterioryzacji.
Zmian nie dało się zauważyć na pierwszy rzut oka. Mogłoby się wydawać, że Nicholas wszedł w stan głębokiej medytacji. Jego dusza podczas Eksterioryzacji właśnie wyszła z ciała. Ale Sauriel tego nie widział. Nicholas rozejrzał się, widząc na podłodze, na kocu leżące swoje ciało. Spojrzał na swoje ręce, po czym na siedzącego Sauriela. Powiodło się. Czasu było jednak mało. Od razu udał się poza posiadłość, skierował prosto na skrzyżowanie. Pamiętając instrukcję Roberta, skręcił w odpowiednim kierunku aż dotarł na miejsce.
Obejrzał teren z zewnątrz. Czy ktoś pilnował tego miejsca? Czy mogło posiadać zabezpieczenia? Z tym będzie trudno ocenić. Czy miejsce zamieszkania Urlicha Greybacka z kimś sąsiadowało? Jeżeli tak, Nicholas postanowi udać się to sprawdzić, aby ocenić ilość lokatorów. Jeżeli zaś nie, po dokładniejszym zbadaniu tereny przed domem, postanowi udać się do środka. Jaki był stan pomieszczeń? Czy i tutaj są jakieś zabezpieczenia widoczne gołym okiem? Taśmy? Blokady przejścia? Czy znajdzie coś, ważnego, rzucającego się w oczy?
Rzut na percepcję, w celu rozejrzenia się.
Sukces!
Akcja nieudana