07.06.2024, 02:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.06.2024, 02:43 przez Król Likaon.)
Zasłonił usta dłonią, gdy mijali trupa. Co za okropny zapach... Ale łaska była tego warta, pomyślał, szczerze wierząc w to, że wybaczy mu się to, jak potraktował ciało. Nie był to najbardziej tradycyjny pochówek, jednak lepsze odejście w płomieniach niż bezwolne krążenie po lesie w poszukiwaniu świeżego mięsa. Okropny los. Macmillan zaczął poruszać bezgłośnie ustami, powtarzając tekst krótkiej modlitwy, jakiej niegdyś nauczył się w murach siedziby głównej kowenu. Będzie musiał zamówić parę modlitw wśród kapłanek w imię tych wszystkich straconych żyć.
— Co prawda, to prawda — stwierdził arcymądrze, kiwając głową na pytania kuzyna Peregrinusa. — Dobrze by było wiedzieć, na czym stoimy. Ministerstwo... Za wiele nam nie powiedziało, kiedy wysłało nas do chaty Bagshota.
Właściwie to dalej nie wiedział, jak traktować to nagłe wezwanie do pracy. Wprawdzie wydawało mu się, że wezwane służby wysyłały do pomocy, kogo się dało, jednak nie do końca rozumiał czemu. Czyżby faktycznie szykowali się na coś większego i chcieli sobie zapewnić jak największe wsparcie ze strony czarodziejów i czarownic znajdujących się akurat w okolicy?
Grupa stopniowo zbliżała się do obumarłej części lasu, a Sebastiana ogarniał coraz większy niepokój i dyskomfort. Ogołocone z liści i igieł drzewa oraz spaczona roślinność przypominała mu obrazy, jakie widywał podczas swych nielicznych wizyt w Limbo. Wygląd zaświatów zawsze wydawał się zaburzoną wersją otaczającej go rzeczywistości, gdzie nic co żywe nie było w stanie przeżyć. Zobaczenie czegoś takiego w krótkiej wizji to było jedno, ale na własne oczy z pełną świadomością, że znajdował się w realnym świecie? To już była zupełnie inna sprawa.
Co tutaj się wydarzyło? Czy tak skończyła się biskupia vendetta sprzed lat, kiedy to próbowano wybić czarodziejów i czarownice z tych okolic? A może magia czarnoksiężnika i kryształowej czaszki skrytej w okolicy zaczynała skażać okoliczne ziemie? No i zawsze są ghoule, pomyślał z niezadowoleniem Macmillan. Nie była to domena Matki. Pani Księżyca nie pozwoliłaby na to, aby przyroda została tak brutalnie potraktowana. Jedna siła ścierała się z drugą, walcząc o to, gdzie zostanie postawiona granica. Stworzenie i chaos? Czarna i biała magia?
— Co prawda, to prawda — stwierdził arcymądrze, kiwając głową na pytania kuzyna Peregrinusa. — Dobrze by było wiedzieć, na czym stoimy. Ministerstwo... Za wiele nam nie powiedziało, kiedy wysłało nas do chaty Bagshota.
Właściwie to dalej nie wiedział, jak traktować to nagłe wezwanie do pracy. Wprawdzie wydawało mu się, że wezwane służby wysyłały do pomocy, kogo się dało, jednak nie do końca rozumiał czemu. Czyżby faktycznie szykowali się na coś większego i chcieli sobie zapewnić jak największe wsparcie ze strony czarodziejów i czarownic znajdujących się akurat w okolicy?
Grupa stopniowo zbliżała się do obumarłej części lasu, a Sebastiana ogarniał coraz większy niepokój i dyskomfort. Ogołocone z liści i igieł drzewa oraz spaczona roślinność przypominała mu obrazy, jakie widywał podczas swych nielicznych wizyt w Limbo. Wygląd zaświatów zawsze wydawał się zaburzoną wersją otaczającej go rzeczywistości, gdzie nic co żywe nie było w stanie przeżyć. Zobaczenie czegoś takiego w krótkiej wizji to było jedno, ale na własne oczy z pełną świadomością, że znajdował się w realnym świecie? To już była zupełnie inna sprawa.
Co tutaj się wydarzyło? Czy tak skończyła się biskupia vendetta sprzed lat, kiedy to próbowano wybić czarodziejów i czarownice z tych okolic? A może magia czarnoksiężnika i kryształowej czaszki skrytej w okolicy zaczynała skażać okoliczne ziemie? No i zawsze są ghoule, pomyślał z niezadowoleniem Macmillan. Nie była to domena Matki. Pani Księżyca nie pozwoliłaby na to, aby przyroda została tak brutalnie potraktowana. Jedna siła ścierała się z drugą, walcząc o to, gdzie zostanie postawiona granica. Stworzenie i chaos? Czarna i biała magia?
(Percepcja) Czy Sebastian znajduje jakiś trop/ma jakieś przeczucie co do tego, co wywolało zmianę w otoczeniu?
Rzut Z 1d100 - 40
Slaby sukces...
Slaby sukces...
— Słyszeliście to? — odezwał się nagle, zwalniając kroku. Obrócił różdżkę w dłoni, pocierając spoconymi palcami o drewnianą rączkę. — Brzmiało jak zwierzę. Albo bardzo dziki człowiek.
Domykając ich trzyosobowy pochód, Sebastian odwrócił się, mierząc uważnym wzrokiem linię drzew. Pokusiłby się o stwierdzenie, że mógł to być wilk, jednak nie miał na to dowodów. Poza tym była to dosyć irracjonalna myśl, biorąc pod uwagę, że bądź co bądź byli na terytorium mugoli. Wielu uważało wilki za gatunek, który wyginął na Wyspach lub ''zapadł się pod ziemię''. Ciężko było wykluczyć, czy jacyś czarodzieje nie wyratowali kilku stad, przesiedlając je... Czy to jednak nie byłoby za dużo? Windermere, trupy, ghoule, kryształowa czaszka. Czy naprawdę potrzebowali jeszcze dzikiego zwierza? Cóż, ochrona na pewno nie zaszkodzi, pomyślał i machnął różdżką.
Domykając ich trzyosobowy pochód, Sebastian odwrócił się, mierząc uważnym wzrokiem linię drzew. Pokusiłby się o stwierdzenie, że mógł to być wilk, jednak nie miał na to dowodów. Poza tym była to dosyć irracjonalna myśl, biorąc pod uwagę, że bądź co bądź byli na terytorium mugoli. Wielu uważało wilki za gatunek, który wyginął na Wyspach lub ''zapadł się pod ziemię''. Ciężko było wykluczyć, czy jacyś czarodzieje nie wyratowali kilku stad, przesiedlając je... Czy to jednak nie byłoby za dużo? Windermere, trupy, ghoule, kryształowa czaszka. Czy naprawdę potrzebowali jeszcze dzikiego zwierza? Cóż, ochrona na pewno nie zaszkodzi, pomyślał i machnął różdżką.
(Rozproszenie) Wzniesienie tarczy obronnej za grupą x1
(-10 do wyniku za zawadę Wada Wzroku I guess?)
(-10 do wyniku za zawadę Wada Wzroku I guess?)
Rzut N 1d100 - 85
Sukces!
Sukces!