07.06.2024, 03:04 ✶
- Nie zawsze chodzi o samo znanie odpowiedzi - odpowiedziała jej z namysłem. Wiedziała, że błądziła we mgle, ale nawet zajmując miejsce na jednym z krzeseł, nie oczekiwała że i jej rozmówczyni będzie znać odpowiedź na to co plątało się jej po głowie. Szeptucha mówiła na sabatach o przyszłości, a Limbo leżało gdzieś pomiędzy. Nie dotyczyły go prawa fizycznego świata tak samo jak i żywych.
- Czyli widziałaś coś wcześniej? Zanim doszło do Beltane? - zapytała, ale ton miała miękki, bo nie jej miejscem było oceniać kogokolwiek kto mógł dostrzegać nadchodzące wydarzenia. Szeptucha, cóż, szeptała swoje wizje na sabatach i prawdę powiedziawszy to mało kto brał ją na poważnie. Przyklejano jej łatkę wariatki, ale Ambrosia miała wrażenie że każdy kto spoglądał na świat trzecim okiem był odrobinę szalony. Widzenie więcej jak inni dotykało człowieka w szczególny sposób i rozumiała to nawet samej nie posiadając tej zdolności. Rozumiała czy to przez fakt jak wielu jasnowidzów ją otaczała, czy może przez to że posiadała swój własny dar, przez który spoglądała gdzieś dalej. - Może masz rację - powiedziała powoli. Lubiła Theona, ale to nie zmieniało faktu, że uważała wycieczkę do limbo za skrajną głupotę. - Dziękuję - uśmiechnęła się do Szeptuchy delikatnie, całkiem szczerze, kiedy ta ofiarowała jej coś do picia. - Cóż... ta energia i tak należy do tego cyklu, ale... została źle użyta. W niewłaściwej kolejności. Zawsze byłam przekonana, że tak jak rok toczy się kołem, tak samo jest z energią - narysowała palcem kółko w powietrzu. - Wszystko następuje po sobie w pewnej kolejności i cykl się zamyka. Ale Voldemort wyrwał energię z limbo, chcąc przenieść ją do świata fizycznego. Zaburzył kolejność rzeczy - uniosła kubek, upijając parę łyków naparu. - Nie, ale nie wchodzę do niego samą sobą... chyba... - ostatnie słowo dodała nieco ciszej, bo w tym momencie to już nawet pewna nie była. - Powinny - zgodziła się, powoli kiwając głową. - Ale Voldemort zrobił coś, czego nikt wcześniej nie zrobił. Zaburzył cykl. Wszedł do limbo całym sobą. Ciałem. Po prostu nie jestem pewna czy w takim przypadku dotychczasowe prawa powinny działać. Czy mogły działać.
- Czyli widziałaś coś wcześniej? Zanim doszło do Beltane? - zapytała, ale ton miała miękki, bo nie jej miejscem było oceniać kogokolwiek kto mógł dostrzegać nadchodzące wydarzenia. Szeptucha, cóż, szeptała swoje wizje na sabatach i prawdę powiedziawszy to mało kto brał ją na poważnie. Przyklejano jej łatkę wariatki, ale Ambrosia miała wrażenie że każdy kto spoglądał na świat trzecim okiem był odrobinę szalony. Widzenie więcej jak inni dotykało człowieka w szczególny sposób i rozumiała to nawet samej nie posiadając tej zdolności. Rozumiała czy to przez fakt jak wielu jasnowidzów ją otaczała, czy może przez to że posiadała swój własny dar, przez który spoglądała gdzieś dalej. - Może masz rację - powiedziała powoli. Lubiła Theona, ale to nie zmieniało faktu, że uważała wycieczkę do limbo za skrajną głupotę. - Dziękuję - uśmiechnęła się do Szeptuchy delikatnie, całkiem szczerze, kiedy ta ofiarowała jej coś do picia. - Cóż... ta energia i tak należy do tego cyklu, ale... została źle użyta. W niewłaściwej kolejności. Zawsze byłam przekonana, że tak jak rok toczy się kołem, tak samo jest z energią - narysowała palcem kółko w powietrzu. - Wszystko następuje po sobie w pewnej kolejności i cykl się zamyka. Ale Voldemort wyrwał energię z limbo, chcąc przenieść ją do świata fizycznego. Zaburzył kolejność rzeczy - uniosła kubek, upijając parę łyków naparu. - Nie, ale nie wchodzę do niego samą sobą... chyba... - ostatnie słowo dodała nieco ciszej, bo w tym momencie to już nawet pewna nie była. - Powinny - zgodziła się, powoli kiwając głową. - Ale Voldemort zrobił coś, czego nikt wcześniej nie zrobił. Zaburzył cykl. Wszedł do limbo całym sobą. Ciałem. Po prostu nie jestem pewna czy w takim przypadku dotychczasowe prawa powinny działać. Czy mogły działać.
she was a gentle
sort of horror
sort of horror