07.06.2024, 03:15 ✶
Isaac bardzo dawno tak się nie bał. Skoro Milly krzyczała, to mogło grozić jej jakieś niebezpieczeństwo. I nie tylko zresztą jej - Owenowi i drugiej kobiecie również. Ostatnie czego chciał, to żeby komuś z jego bliskich stała się krzywda. Nie zniósłby widoku ich poranionych ciał, ani krzyków wypełnionych bólem. Żadnemu człowiekowi nie życzył, aby musiał cierpieć. Miał zbyt wiele okazji żeby być świadkiem ludzkiego upodlenia, i dopiero po czasie zrozumiał, że oglądanie tego było ogromnym błędem. Legilimencja była narzędziem, które opanował do perfekcji, ale sytuacje takie jak ta, przypominały mu o cenie jaką będzie płacił za używanie jej. Powracające obrazy masakrowanych więźniów, bezduszne zachowania, nieludzkie eksperymenty, tortury i obdzieranie z człowieczeństwa… a to wszystko w imię czego? Ideologi? I jak tu być obiektywnym historykiem, kiedy wizja podobnych okropieństw padała cieniem na społeczność czarodziejów?
Kiedy Isaac dobiegł do Milly, Owena oraz Penny, był bardzo blady. Widząc, że byli cali i zdrowi, spróbował się uśmiechnąć i objąć kuzyna, a przy okazji pomóc mu ustać na nogach. Jeszcze raz zerknął uważnie na dziewczyny, żeby upewnić się, że nie krwawiły ani nie słaniały się na nogach.
Postanowił odezwać się najpierw do krewniaka. Bo jak wiadomo, to pierwsza pomoc w postaci słowotoku, jest równie skuteczna, co ta otrzymana od uzdrowiciela. Słowo jest nie tylko elementarną częścią mowy, ale i potężnym oraz wszechstronnym narzędziem, które ma wpływ na ludzką psychikę, działania oraz emocje. Słowo jest światłem ukrytym w mroku i lekiem na chorą duszę. A przynajmniej w to wierzył Isaac. Nie zapraszam więc do dyskusji.
- Owen, wisisz mi przynajmniej pięć kilo truskawek, bo kryłem cię przed wszystkimi ciotkami, nie rozpuszczająca plotki, że cos mogło ci się stać. A jeśli z jakiegoś powodu tutaj zginę, to lepiej im powiedz, że znowu wybrałem się na kontynent. Musisz mi też szybko opowiedzieć, o co chodzi z tym całym biskupem. Błagam, przyznaj, że nie był aż taki zły, bo założyłem się o to z dwoma innymi historykami i nie chce być w plecy o kilkanaście galeonów.- Dłonią, którą nie podtrzymywał Owena, zaczął grzebać po swoich kieszeniach w poszukiwaniu papierosów. Po chwili jednak przypomniał sobie, że lepiej będzie jeśli nie będzie używał tutaj ognia. A przynajmniej na razie. - Owen, nie dźgaj różdżką korzeni, bo dostałem za to od nich po mordzie. Wredne chuje nie znają się na żartach... - Błagam, niech ktoś zatrzyma tę karuzele śmiechu, bo inaczej Król Dowcipów rozkręci się na dobre! Już uśmiechał się kącikiem ust...
Kiedy Isaac dobiegł do Milly, Owena oraz Penny, był bardzo blady. Widząc, że byli cali i zdrowi, spróbował się uśmiechnąć i objąć kuzyna, a przy okazji pomóc mu ustać na nogach. Jeszcze raz zerknął uważnie na dziewczyny, żeby upewnić się, że nie krwawiły ani nie słaniały się na nogach.
Postanowił odezwać się najpierw do krewniaka. Bo jak wiadomo, to pierwsza pomoc w postaci słowotoku, jest równie skuteczna, co ta otrzymana od uzdrowiciela. Słowo jest nie tylko elementarną częścią mowy, ale i potężnym oraz wszechstronnym narzędziem, które ma wpływ na ludzką psychikę, działania oraz emocje. Słowo jest światłem ukrytym w mroku i lekiem na chorą duszę. A przynajmniej w to wierzył Isaac. Nie zapraszam więc do dyskusji.
- Owen, wisisz mi przynajmniej pięć kilo truskawek, bo kryłem cię przed wszystkimi ciotkami, nie rozpuszczająca plotki, że cos mogło ci się stać. A jeśli z jakiegoś powodu tutaj zginę, to lepiej im powiedz, że znowu wybrałem się na kontynent. Musisz mi też szybko opowiedzieć, o co chodzi z tym całym biskupem. Błagam, przyznaj, że nie był aż taki zły, bo założyłem się o to z dwoma innymi historykami i nie chce być w plecy o kilkanaście galeonów.- Dłonią, którą nie podtrzymywał Owena, zaczął grzebać po swoich kieszeniach w poszukiwaniu papierosów. Po chwili jednak przypomniał sobie, że lepiej będzie jeśli nie będzie używał tutaj ognia. A przynajmniej na razie. - Owen, nie dźgaj różdżką korzeni, bo dostałem za to od nich po mordzie. Wredne chuje nie znają się na żartach... - Błagam, niech ktoś zatrzyma tę karuzele śmiechu, bo inaczej Król Dowcipów rozkręci się na dobre! Już uśmiechał się kącikiem ust...