Black powinna przejmować się plotkami, bo nie wypadało w końcu, aby o niej szeptano. Powinna prowadzić się w taki sposób, aby nie dawać innym pożywki. Nie zawsze jednak się to udawało. Musiała przyzwyczaić się do tego, że nie ma ludzi idealnych. Ona sama nie wnikała w to, kogo z kim łączy jaka relacja. Nie interesowały jej takie błahe tematy. Uważała, że nie ma sensu zajmować umysłu tymi zupełnie niepotrzebnymi informacjami.
- Zgadzam się, czekolada jest grzechu warta. - Bo miała świadomość, że nie było to może i najzdrowsze jedzenie, ale raz na jakiś czas można było sobie pozwolić chociaż na trochę, bo każdy potrzebował takich przyjemności.
Przeniosła wzrok na ludzi, którzy znajdowali się niedaleko nich, kiedy Lestrange wspomniała o tym, że przez drinki zachowują się inaczej, jakby szukała kolejnego dowodu wśród tych obecnych blisko. - Ciekawa jestem, czy zareagują, przecież to może zniszczyć im reputację. - Im nie do końca tylko im, bo sama przecież była Blackówną, wolałaby uniknąć gadania o tym, że na uroczystościach ich rodziny ludzie postradali rozum. Byli szanowaną rodziną czarodziejów i po prostu nie wypadało, aby coś takiego się działo. - Powinni znaleźć winnego i go ukarać. - Dodała jeszcze, żeby podkreślić Victorii jakie ma zdanie na temat tych drinków.
- Jesteś chyba aktualnie jedną z najpopularniejszych czarodziejek. - Dodała z uśmiechem, bo widziała wiele razy twarz Victorii spoglądającą na nią z gazet. - Pewnie niedługo zapomną, a póki co ciesz się popularnością. - Wzięła do ust kolejną truskawkę. Były przepyszne.
Bella też usłyszała pstryknięcie aparatu. Odwróciła się, bo nie była na to przygotowana. W końcu przystanęła obok Victorii, skoro ta ją o to poprosiła, żeby zapozować z nią do fotografii, zawsze lepiej panować nad tym, jak się wygląda, żeby mieć pewność iż będzie się dobrze wyglądać na zdjęciu, jeśli je gdzieś opublikują. Może trafi w ręce Czarnego Pana? Niech mu będzie przykro, że nie mógł tutaj być...