07.06.2024, 13:26 ✶
Biżuteria Viorici –> przy scenie
Idziemy patrzeć na występ.
Mabel uśmiechnęła się tak promiennie, jak tylko potrafiła, gdy pani ze stoiska z biżuterią podarowała jej opaskę z listkami.
– Dziękuję! Bardzo dziękuję! – wykrzyknęła rozradowana, jednocześnie zerkając na wujka, czy to na pewno było okay, bo w końcu dorośli lubili się kłócić o to, czy powinna dostać pewne prezenty, czy też nie. Młodą Figg dalej bardzo bolał fakt, że chyba nie dostanie hipogryfa.
– Ale ja nie mówię o twoim brzuchu, a kształcie twarzy! – zaprotestowała. – Poza tym to komplement. Hipopotamy są tak naprawdę bardzo groźne!
Czytała o tym w jakiejś książce o zwierzętach Azji… Lub Afryki. Tak to chyba była Afryka.
Oczywiście podziękowała od razu wujkowi za wszystkie zakupy i zażądała, że założy mu teraz na szyję wisiorek z labradorem, a sama założyła i ten z niedźwiedziem, i ten z wiewiórka i Karlem i jeszcze przed opuszczeniem stoiska, szybko zerknęła na Vioricę.
– Proszę. Gratis dla pani – powiedziała, wyciągając z kieszeni swojej żółto-pomarańczowej sukienki dwie naklejki w kształcie brokatowych kotków.
A potem ruszyli pod scenę.
– Wooooow. Widzisz jak on tańczy!? – wykrzyknęła, przyglądając się tańczącemu wśród płomieni mężczyźnie na scenie. Sama by tak chciała, chociaż znając dorosłych, oni by takiego pomysłu nie pochwalili. W ogóle dorośli nie pochwalali wielu jej pomysłów, nawet tych względnie bezpiecznych, jak wtedy gdy wujek Erik niemal nie dostał zawału, bo zobaczył ją galopującą na niedźwiedziu po ogrodzie w Warownii, a przecież mocno się trzymała sierści zwierzaka, czy też raczej pana Sama. Zerknęła na zawieszony na szyi wisiorek z niedźwiedziem, a potem na wujka, którego jeszcze nie Informowała o swoich wakacyjnych przeżyciach. – A wiesz, że jeździłam na niedźwiedziu?
Miała tylko nadzieję, że nie wygada mamie.
Idziemy patrzeć na występ.
Mabel uśmiechnęła się tak promiennie, jak tylko potrafiła, gdy pani ze stoiska z biżuterią podarowała jej opaskę z listkami.
– Dziękuję! Bardzo dziękuję! – wykrzyknęła rozradowana, jednocześnie zerkając na wujka, czy to na pewno było okay, bo w końcu dorośli lubili się kłócić o to, czy powinna dostać pewne prezenty, czy też nie. Młodą Figg dalej bardzo bolał fakt, że chyba nie dostanie hipogryfa.
– Ale ja nie mówię o twoim brzuchu, a kształcie twarzy! – zaprotestowała. – Poza tym to komplement. Hipopotamy są tak naprawdę bardzo groźne!
Czytała o tym w jakiejś książce o zwierzętach Azji… Lub Afryki. Tak to chyba była Afryka.
Oczywiście podziękowała od razu wujkowi za wszystkie zakupy i zażądała, że założy mu teraz na szyję wisiorek z labradorem, a sama założyła i ten z niedźwiedziem, i ten z wiewiórka i Karlem i jeszcze przed opuszczeniem stoiska, szybko zerknęła na Vioricę.
– Proszę. Gratis dla pani – powiedziała, wyciągając z kieszeni swojej żółto-pomarańczowej sukienki dwie naklejki w kształcie brokatowych kotków.
A potem ruszyli pod scenę.
– Wooooow. Widzisz jak on tańczy!? – wykrzyknęła, przyglądając się tańczącemu wśród płomieni mężczyźnie na scenie. Sama by tak chciała, chociaż znając dorosłych, oni by takiego pomysłu nie pochwalili. W ogóle dorośli nie pochwalali wielu jej pomysłów, nawet tych względnie bezpiecznych, jak wtedy gdy wujek Erik niemal nie dostał zawału, bo zobaczył ją galopującą na niedźwiedziu po ogrodzie w Warownii, a przecież mocno się trzymała sierści zwierzaka, czy też raczej pana Sama. Zerknęła na zawieszony na szyi wisiorek z niedźwiedziem, a potem na wujka, którego jeszcze nie Informowała o swoich wakacyjnych przeżyciach. – A wiesz, że jeździłam na niedźwiedziu?
Miała tylko nadzieję, że nie wygada mamie.