07.06.2024, 20:37 ✶
Południowe stragany - Biżuteria Viorici
Przechodzę z Magicznych Różności do Biżuterii Viorici i oglądam sobie wisiorki i pierścienie.
Spojrzenie Erika oderwało się od występu serwowanego przez Edge'a na scenie, dopiero gdy usłyszał własne imię i nazwisko, które padło z obcych ust. Momentalnie spojrzał na sprzedawczynię, mrugając przy tym parokrotnie w niezrozumieniu. W pierwszej chwili próbował dopasować twarz dziewczyny do kogoś ze swoich najbliższych znajomych, jednak zaraz w jego głowie rozkwitła kolejna myśl. Gazety. I oczywiście sława, pomyślał, kiwając powoli głową, jakby chciał w ten sposób potwierdzić przypuszczenia Olivii.
Zaraz jeszcze okazało się, że właścicielka stoiska znała się także z Brenną, która... Chwaliła się nim podczas zakupów? Nieco go to zdziwiło, jednak w sumie to spadł mu kamień z serca; zakładał, że Brenna nie musiała być zadowolona z urlopu i teraz obserwowała gości z jakiegoś ciemnego kąta, robiąc za obstawę Alastora. Cieszył się, że siostra się przemogła i postanowiła wziąć aktywny udział w uroczystościach.
— Mam nadzieję, że mówiła same dobre rzeczy. Czasem zdarza jej się nieco... przesadzać — odezwał się do kobiety z szerokim uśmiechem, modląc się, aby go przypadkiem nie zgubić przez zdziwienie tą niespodziewaną konwersacją. Darował sobie litanię na temat czarnowidztwa siostry i tego, że uchodzi w wielu kręgach za prawdziwą katastrofistkę. Wystarczy, że rodzina o tym wiedziała. — Ach, tego zamieszania. — Skrzywił się, zdając sobie sprawę, że Brenna mogła zaangażować się w ten... burdel... który miał miejsce przy stoisku Mulciberów. — Niektórzy naprawdę nie wiedzą, jak się zachować w mieście.
Pokiwał głową na słowa panny Quirke, przejmując od niej swoje zamówienie i chowając do wiklinowego kosza. W sumie był to całkiem udany zakup. Wprawdzie nie spodziewał się, że dostanie jeszcze magiczny preparat do czyszczenia biżuterii, ale biorąc pod uwagę dosyć sporą kolekcję spinek, jaką miał w swoich szufladach, raczej łatwo znajdzie dla niego zastosowanie. Może niedługo trafi mu się jakiś wolny wieczór, kiedy będzie mógł nieco zadbać o swoje ozdoby? Po pożegnaniu odszedł od stoiska, kierując się w stronę stanowiska Viorici.
W gruncie rzeczy miło było zobaczyć tutaj kolejną znajomą twarz. Z młodszą panną Zamfir miał okazję poznać się już przed paroma miesiącami, kiedy to przygotowywał wraz z Brenną przyjęcie charytatywne w Warowni. Oboje zrobili wówczas istne tournée po bogatych znajomych i biznesów w magicznym Londynie szukając fantów, jakie można by było wystawić na licytacji. Zakład, w którym pracowała wówczas dziewczyna, był jednym z tych lokali. Ciekawe... Dalej tam pracowała, czy udało jej się przejść na swoje w ciągu kilku ostatnich tygodni?
— Dobry. — Skinął głową czarownicy, przyglądając się skrytym pod namiotem wyrobom.
Jego uwagę przykuły wisiorki i pierścienie, jednak Erik na co dzień stronił od takich ozdóbek. Większość dnia i tak spędzał w biurach Brygady Uderzeniowej, więc nie nosił na palcach ciężkich pierścieni, a na szyi nie pobłyskiwały mu żadne łańcuszki czy wisiory. Westchnął ciężko, przeskakując wzrokiem na kolejne małe działa sztuki, próbując wypatrzeć coś dla siebie.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞