07.06.2024, 21:55 ✶
Scena
Szczur
Szczur
Jego plecy rozbłysły, The Edge rozłożył swoje wielkie, ogniste skrzydła, ale wśród widzów pozostawało wciąż pytanie - ten ogień, który teraz na sobie dzierżył, był dobrym, czy złym omenem? Nie dało się odczytać emocji na zamaskowanej twarzy, a muzyka już ucichła. Ale to przecież nie koniec przedstawienia, prawda? I tak, ludzie nieruszający się z miejsc, wyczekujący kontynuacji mieli rację - muzyka zmieniła się na cichszą, smutniejszą, postać odgrywana przez tancerza poruszała się do niej powoli i niespiesznie, jakby kogoś szukała, nie mogła odnaleźć i powoli się poddawała.
Najwyraźniej nawet największa potęga, jaką zdobył człowiek, nie miała znaczenia, kiedy budziłeś się obok, a w łóżku obok ciebie nikogo nie było... Tym co odgrywał ten człowiek, była okrutna, coraz mocniej siadająca mu na głowę samotność. Zapłacił za to wszystko cenę, której ciężaru się nie spodziewał, ale... pojawia się kilka delikatnych, przyjemnych nut. Cicha melodia zagłusza ten smutek jak dotyk jutrzenki, a skulony w rogu sceny Flynn odwraca się w kierunku wchodzącej na nią z drugiej strony Norę Figg. W ciemności, jaka zapadła na scenie po wygaśnięciu wszystkich płomieni, wśród osmolonej, przepalonej scenografii, kocia mama przybyła tutaj z misją oswojenia kogoś, kogo bardzo ciężko było oswoić - szczególnie że tanecznym i bardzo ostrożnym krokiem wymykał się gdzieś bokiem i próbował obserwować ją z dystansu.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.