07.06.2024, 22:58 ✶
Przed sceną
Tak naprawdę nie bardzo planował, by dziś się tutaj pojawić.
Nie był szczególnie religijny, a ten sabat wydawał się być urządzony zmniejszą pompą niż ostatnie (i może dobrze, wolał gdy śmierciożercy nie atakują, a przy okazji nikt nie zostaje złożony w ofierze), dlatego nie przykuwał do niego i całej otoczki większej wagi.
Miał zamiar spędzić czas w swoim ulubionym zagajniku w Dolinie i postawić na relaks oraz naukę nowych utworów na gitarze - miał ich kilka - ale w końcu zrezygnował z tego pomysłu, gdy zdał sobie sprawę, że w domu nie został praktycznie nikt, bo wszyscy wybrali się na kiermasz, a on jako jedyny postanowił z niego zrezygnować.
Jakoś nie chciał czuć się pominięty.
Do tego słyszał, że odbywała się kusząca loteria i wystawiło się naprawdę sporo stoisk do zobaczenia, w tym te z jedzeniem i alkoholami, co najbardziej go kusiło. No cóż, nie był fanem dewocjonaliów i biżuterii, a tak się składało, że te drugiej nie miał dla kogo kupić. A szkoda. Bo może nie stałby tu sam jak palec.
Dlatego właśnie wylądował przed sceną, oglądając najpierw dość nagle przerwany występ chóru - i nawet go kusiło zerknąć, co za zamieszanie wybuchło na południowych straganach, zgodnie jednak stwierdził “nie dzisiaj”.
I chyba dobrze, bo następny występ był wart zobaczenia. Taniec i ogień naprawdę robiły wrażenie. Próbował odczytać emocje, które chciał przekazać tancerz, wlepiając oczy w mężczyznę i, hej, czy to była Nora? Uśmiechnął się szeroko i pomachał do niej, podejrzewając, że musiała się zgłosić jako ochotnik.
Cóż, miał nadzieję, że skończy bez oparzeń.