• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot

[wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#11
08.06.2024, 16:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.06.2024, 16:12 przez Laurent Prewett.)  

Zbyt łatwo. Mylenie ekscytacji ze strachem potrafiło się mieszać, a im dłużej żyjesz w tym strachu i im częściej niepokój zagląda do twojego życia tym bardziej uczysz się z nim żyć na swoich zasadach. Niezdrowa relacja, która w ogóle nie powinna mieć prawa istnienia. Zupełnie jak niezdrowa była ta rozmowa. I cóż? Trwała i tak. Ponieważ Laurentowi nie śpieszyło się stąd iść, nawet jeśli spotkanie wcale nie dostarczało niczego pozytywnego. O paradoksie... było nadal lepsze niż niektóre spotkania, jakie działy się w jego życiu w ostatnim czasie.

- Nie będę o nic prosił. - Nie zabrzmiało to nawet niepewnie, bo niepewny tego nie był. To była pieprzona wojna, a Laurent nie zamierzał w niej ulec i skończyć na kolanach. Nie ważne, jak wiele energii będzie ona kosztować, nie ważne, jak wiele miał stracić po drodze - ta walka nie toczyła się tylko o niego i o Dante. Tam byli ludzie, którzy nie mieli takich możliwości i zasobów, nawet nie mieli takiego sprytu, żeby przetrwać w samotności. - Zawiedziony? - Upił kolejny łyk wina, z zainteresowaniem śledząc tę zmianę smaku. Notując ją gdzieś w zakamarku swojego umysłu, a ta nowa cierpkość była jeszcze milsza od poprzedniej słodyczy. - Jak słusznie zauważyłeś - jesteś posłańcem. Przedłużeniem woli Dantego. Śmieszy mnie jego słabość nawet teraz wobec mojej osoby, to żałosne. - Spoglądał na kieliszek, czując to rozprężenie, które oferował alkohol. Z błogosławieństwem - tego oczekiwał. Nie ważne, co się miało stać, pewne wytyczne, nad którymi mógł mieć kontrolę, zostały zapisane w postanowieniach. To żałosne, a w drugą stronę..? - Cóż ja, biedny Lukrecja, mógłbym uczynić przeciwko takiemu złemu chłopcu jak on... - Odetchnął teatralnie. Kolejny łyk i spojrzał na mężczyznę. - Jesteś człowiekiem, którego nie kupuje się samym słowem, więc po co miałbym się nadwyrężać. Czas to i tak zweryfikuje. Wiesz lepiej ode mnie, że paru osobom, które Dantego zdradziły, nadal się dobrze żyje... a nawet lepiej niż z czasów z nim. - Strzelał. Musiał być wierny, albo dobrze wiernego udawać. A to drugie... Dante już raz poczuł smak tej porażki przez brak zaufania. Ewidentnie też zmienił taktykę po tej czerwcowej porażce. A przykładem takiego powodzenia był Murthag MacMilan, który pomógł Laurentemu... całkiem mocno. Bo to on w pewnym momencie był odpowiedzialny za potwierdzenie, że Laurent jest grzecznym chłopcem. - W zamian za radę odwdzięczę się również radą - pozostań posłańcem. Szkoda by mi było twojej przystojnej twarzyczki i gładkiego języka. - Nie zamierzał się stawiać na takie spotkanie po raz drugi... bo tak, drugie mogło już nie być takie miłe. Nawet się uśmiechnął przez moment w odpowiedzi na to "niegrzeczna foczka".

- Wzajemnie, Kieranie. - Nie ruszył się z miejsca. Odprowadził go wzrokiem, nim zwrócił znów spojrzenie na to wino. Z wina na bukiet, po który sięgnął dłonią i przesunął czule palcami po liściach i kwiatach. Nie powinien czuć nostalgii. Zdecydowanie nie powinien.

Całe powietrze z niego zeszło i został tylko ból brzucha i kręcenie w głowie. Dopił wino, choć nie powinien i wyszedł na chłodne powietrze Nokturnu.

W torbie nie było pieniędzy. Na spodzie leżały kamyki - piękne, czarne, polerowane. Na nich biżuteria, którą kiedyś Dante obdarował Laurenta - sama w sobie obrzydliwie wartościowa, ale nieproporcjonalna do utraconego majątku. A na tym wszystkim leżał kwiat lukrecji.


Koniec sesji


○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3045), Morrigan (2291)




Wiadomości w tym wątku
[wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Laurent Prewett - 05.06.2024, 10:53
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Morrigan - 05.06.2024, 20:29
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Laurent Prewett - 05.06.2024, 20:58
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Morrigan - 06.06.2024, 01:59
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Laurent Prewett - 06.06.2024, 08:29
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Morrigan - 07.06.2024, 09:09
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Laurent Prewett - 07.06.2024, 11:59
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Morrigan - 07.06.2024, 21:14
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Laurent Prewett - 07.06.2024, 21:42
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Morrigan - 08.06.2024, 12:09
RE: [wieczór 3.08.1972] This is the story that time forgot - przez Laurent Prewett - 08.06.2024, 16:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa