Aidan to miał naprawdę anielską cierpliwość do tej swojej rudowłosej wariatki. W jednej sekundzie wszystko było w porządku i mogli normalnie rozmawiać, a w drugiej działy się niemal dantejskie sceny. To wszystko tylko po to, aby w trzeciej - po podejściu do stoiska Abbottów - wszystko powróciło do normy. Przynajmniej według wstępnych oględzin czy zmian w zachowaniu Penny.
I o co ta cała - prawie - afera i oburzenie? Kilka monet to nie był żaden majątek. Z drugiej zaś strony, rozumiał też podejście Emily, wszak sam nie kazał płacić swoim przyjaciołom, rodzinie czy najbliższym współpracownikom w chwili w której odwiedzali Głębinę. Mogli korzystać z przywileju "picia na koszt firmy", chociaż na Nokturnie działało to odrobinę inaczej, niż na takim Lammas.
- Ehh... - ciężko westchnął, słysząc słowa kobiety, która ich obsługiwała. One - Penny i jej krewne - miały takie samo podejście do życia. Postanowić na swoim i tyle. Nie było możliwości na dyskusję. Nie było możliwości na żadną próba pertraktacji. One po prostu nie brały jeńców.
Nie mniej jednak, Matthew, nie zabrał jeszcze monet. Postanowił trochę przeczekać. Czyżby chciał wykorzystać tłum, który tutaj się kręcił do ziszczenia swojego planu? Najpewniej tak. W końcu miał zamiar przesunąć je gdzieś po stoisku, aby tam zostały.
Słysząc zgodę na jeden kieliszek, uśmiechnął się w kierunku swojej towarzyszki. Dużo lepiej to brzmiało, niż niemrawe pomruki czy cisza, którą go przed chwilą "częstowała".
- Oczywiście. Jak najbardziej - zgodził się. Nikt nie zakładał tego, aby się tutaj upić. Była to wizja piękna, zwłaszcza w momencie, w którym dodawało się dzisiejszą ładną pogodę, a ta tylko zachęcała do takich działań. Fakt - może nie wszystkich, ale Stanleya jak najbardziej.
Zanim jednak miało dojść do degustacji, musiało dojść do drugiej części potyczki z Emily odnośnie uiszczenia opłaty za ów napoje alkoholowe. W zasadzie to mogli stać tutaj kilka godzin, sprawdzając to, kto będzie lepiej potrafił postawić na swoim. Nie mniej jednak, zabrał monety do własnej kieszeni, chociaż planował je położyć ponownie w momencie w którym mieli odejść gdzieś dalej czy na bok.
- Dobrze. Zwycięstwo jest Twoje - przyznał, kręcąc głową z niedowierzaniem - Nie będziemy robić żadnych problemów - zapewnił - Czy teraz możemy prosić o jakieś polecenie? Masz jakieś preferencje Penny? - zapytał, spoglądając raz na jedną, a to na drugą. Dla Stanley mogło to być cokolwiek, ale pod jednym warunkiem - miało odrobinę sponiewierać. Czy Abbottowie mieli jakieś produkty spod lady? Tak, aby mogli przyrządzić jakiegoś ubota?
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972