• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[5.08.1972] Czarne Wesele | need to be | Laurent & Edward

[5.08.1972] Czarne Wesele | need to be | Laurent & Edward
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#1
08.06.2024, 23:51  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.06.2024, 23:52 przez Laurent Prewett.)  

I feel betrayed and at fault
I rip the wound and curse the salt

Czuł, że było mu za ciepło, a teraz czuł, że było jakoś tak... zimno. Całkiem zimno. Nieco kręciło mu się w głowie, bo przecież alkoholu sobie nie odmówił - a robił to niemal zawsze. Pilnował się z drinkami, z winem, które lubił, moczył w nie usta, czasami podstępem oddawał własny kieliszek w dłoń innej osoby, czasem zostawiał gdzieś przypadkiem na stole, żeby nie wyszło na to, że nadmiernie odstaje od towarzystwa i zarazem nie chciał wprost odmawiać. Wtedy nagle często więcej niepotrzebnej uwagi się na tobie skupiało. Co zrobił tutaj? Poszedł do baru, wypił drinka, a teraz jeszcze umoczył wargi w winie wiedząc, że najwyższa mu pora wracać do domu. Jeśli tego nie zrobi to stanie się tutaj coś nieprzyjemnego. Jeśli nie wróci, to zrobi coś, czego będzie żałować. Przede wszystkim jednak - jeśli nie wróci to będzie żałował ogólnie. Będzie wyglądał nędznie gdzieś na boku przy różach, zmarnowany, siedzący na ławce z zepsutą fryzurą i pomiętą marynarką, z rozwiązanym krawatem. Po ludziach niemal zawsze widać, kiedy są pijani i nie miał wątpliwości, że po nim to będzie widoczne.

Nie nadążał za tym życiem, które go ostatnio przerastało. Goniło go, wyprzedzało, robiło następną pętle, a on w niedowierzaniu patrzył, jak szybko to wszystko się przemieszcza. Kiedy go minęło? Kiedy przysnął na kilka minut na stojąco, że każdy już był z przodu, a jemu brakowało tchu? Winić niby mógł tylko siebie, ale przecież zdrowiej byłoby podejść do tego racjonalnie. Tak, to twoja wielka wina i to wina też tych wokół, którzy mieli swoje sposoby na bieg w przód. Na przykład odpowiednią parę pod rękę, która ich pociągnie. Laurent miał jakże niesmaczne wrażenie, że rzeczywiście gdyby Florence znalazła sobie mężczyznę to już zostałoby mu łapanie się tylko lotek abraksanów i ogona Dumy czekającego na niego teraz w domu. Dom. Tam można leżeć i nie trzeba brać udziału w żadnym z maratonów. Jednocześnie wiesz, że kiedy je przesypiasz, to one się wcale nie zatrzymują. Świat się nie zatrzyma. Życie nadal będzie odgrywane tylko bez twojego udziału. Prześpisz je całe i później nawet nie będzie do kogo składać reklamacji. Pan Bóg znał swoją wartość - spaliłby te zażalenia w piecu, ale najpierw pogłaskałby cię po główce i zapewnił: zajmiemy się tym. A to "tym" to znaczy... czym?

To było niegrzeczne z jego strony - takie znikanie z wesela i zdawał sobie z tego sprawę, kiedy kroczył przez ogród w kierunku holu, gdzie znajdowały się kominki do teleportacji. Trudno. Bardziej niegrzeczne byłoby zostanie tutaj i narobienia więcej problemów albo narobienie problemów swojej rodzinie wyglądaniem jak pijaczyna z ławki, a nie jak przystało na... na niego. Przecież nie takim chciał się ludziom pokazywać.

Nie chciał się też pokazywać ojcu, ale ojciec miał na to inne plany. Albo to Pan Bóg miał, co obiecał, że "się tym zajmie". Czy przeczytał wręczone zażalenie? Było coś tam o samotności, więc może chciał pchnąć kogoś bliskiego, bo przecież to samotnością nie było! Ludzie za mało doceniają to, co mają i za mocno przeżywają tragedie. Słowa Perseusa zadźwięczały mu w głowie. Laurent zatrzymał się, widząc sylwetkę ojca idącą w jego kierunku, chociaż wcale nie miał na to ochoty.

- Dobry wieczór. - Powiedział nad wyraz wręcz pewnym siebie głosem. To przez alkohol. - Dobrze, że cię widzę. Chciałem ci powiedzieć coś bardzo ważne, a lepszej okazji nie będzie, niż ta. - Nie dało się nie widzieć, że nie był do końca trzeźwy, ale też nie chwiał się na nogach i mówił wyraźnie. Jeszcze.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Edward Prewett (1538), Laurent Prewett (1923)




Wiadomości w tym wątku
[5.08.1972] Czarne Wesele | need to be | Laurent & Edward - przez Laurent Prewett - 08.06.2024, 23:51
RE: [5.08.1972] Czarne Wesele | need to be | Laurent & Edward - przez Edward Prewett - 09.06.2024, 17:47
RE: [5.08.1972] Czarne Wesele | need to be | Laurent & Edward - przez Laurent Prewett - 09.06.2024, 18:29
RE: [5.08.1972] Czarne Wesele | need to be | Laurent & Edward - przez Edward Prewett - 09.06.2024, 19:19
RE: [5.08.1972] Czarne Wesele | need to be | Laurent & Edward - przez Laurent Prewett - 09.06.2024, 19:50
RE: [5.08.1972] Czarne Wesele | need to be | Laurent & Edward - przez Edward Prewett - 09.06.2024, 22:52
RE: [5.08.1972] Czarne Wesele | need to be | Laurent & Edward - przez Laurent Prewett - 10.06.2024, 13:16
RE: [5.08.1972] Czarne Wesele | need to be | Laurent & Edward - przez Edward Prewett - 22.06.2024, 22:37

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa