09.06.2024, 20:22 ✶
- Piękny toast, panie Longbottom. - Powiedział, uśmiechając się lekko. Morpheus wydawał się empatyczny, a Isaac bardzo lubił rozmawiać z takimi osobami na nieco cięższe tematy. W dzisiejszych czasach ludzie woleli być pragmatyczni, zapominając, że emocje odgrywają dużą rolę przy podejmowaniu życiowych decyzji.
-Tak, wojna z Grindelwaldem, to coś co wydarzyło się niedawno, panie Longbottom. II wojna światowa zawiera w sobie podobną historię. I jak sam pan wie, teraz zaczynają się dziać te same rzeczy. Dlatego to jest takie ważne, żeby badać nie tylko historię, która miała miejsce wieki temu. Jeśli porównałbym wojny czarodziejów z czternastego wieku do tej z Grindelwaldem, to poziom zrozumienia tematu byłby bardzo niski. Czternasty wiek, to daty i suche fakty.- Mówił.- Porównanie niechlubnych wyczynów Grindelwalda do II wojny światowej, pozwoli ludziom na lepsze zrozumienie tematu, ponieważ wiele osób żyło w tamtych latach. Tak jak na przykład pan, i pańskie rodzeństwo, które oddało życie w słusznej sprawie.- Upił kilka łyków piwa, zerkając na Morpheusa. Chciał się upewnić, że jego wywody go nie nudzą. Nie każdy lubi być lekturowany.
- Proszę żyć jak najdłużej, panie Longbottom. I pielęgnować pamięć o swoim rodzeństwie.- Isaac nie stracił nigdy nikogo naprawdę bliskiego. Widział za to mnóstwo śmierci zupełnie obcych mu osób. Nie należało to do przyjemnych.
Na pytanie o powód zajęcia się tym tematem, zamyślił się na chwilę, żeby odpowiednio dobrać słowa. Nie potrafił odpowiedzieć na to jednym zdaniem. To było bardzo skomplikowane.
- Ciekawość badacza. Brzmi to sucho, ale nie do końca tak jest. - Zaczął.- Gdy czytamy o wojnach, bitwach, działaniach takich jak te Grindelwalda, często zapominamy, że za każdą datą i faktem kryją się ludzkie życia. II wojna światowa była kiedyś dla mnie po prostu wojną. Kiedy jednak zgłębiłem temat, chciałem się dowiedzieć, co kieruje ludźmi, że są w stanie wyrządzić drugiemu człowiekowi taką krzywdę. I nie potrafiłem zrozumieć. Nadal nie potrafię.- Podniósł kufel i wpatrzył się w żółty płyn, jakby szukał odpowiedzi na swoje pytanie w piwie.- Ale za to bardzo dobrze mi poszło zrozumienie tych, którzy ryzykowali życiem swoim i swojej rodziny, żeby uratować komuś życie. I bardzo chciałem poznać historie tych ludzi, panie Longbottom. Dlatego napisałem tę książkę. Ponad połowa, to opowieść o pojedynczych bohaterach. Osobiste historie przypominają nam, że każda era, każda wojna, to przede wszystkim ludzie. Ludzie z marzeniami, lękami, nadziejami. Dlatego też moja rola jako historyka jest podwójna: nie tylko dokumentować i analizować, ale także zachować pamięć o jednostkach, które te wydarzenia przeżywały. Bo bez nich, cała nasza wiedza jest tylko pustą skorupą. Jak ta o czternastowiecznych wojnach.- Uśmiechnął się nieco szerzej.- Panie Longbottom, proszę spisać historie swojego rodzeństwa. Derwin i Aurora zginęli na służbie, wykonując swoje obowiązki z oddaniem. Można badać strategie, analizować bitwy, ale nigdy nie powinno się stracić z oczu ludzkiego wymiaru tych konfliktów. To osobiste historie, emocje i decyzje kształtowały te wydarzenia. Pomyśli pan o tym?
-Tak, wojna z Grindelwaldem, to coś co wydarzyło się niedawno, panie Longbottom. II wojna światowa zawiera w sobie podobną historię. I jak sam pan wie, teraz zaczynają się dziać te same rzeczy. Dlatego to jest takie ważne, żeby badać nie tylko historię, która miała miejsce wieki temu. Jeśli porównałbym wojny czarodziejów z czternastego wieku do tej z Grindelwaldem, to poziom zrozumienia tematu byłby bardzo niski. Czternasty wiek, to daty i suche fakty.- Mówił.- Porównanie niechlubnych wyczynów Grindelwalda do II wojny światowej, pozwoli ludziom na lepsze zrozumienie tematu, ponieważ wiele osób żyło w tamtych latach. Tak jak na przykład pan, i pańskie rodzeństwo, które oddało życie w słusznej sprawie.- Upił kilka łyków piwa, zerkając na Morpheusa. Chciał się upewnić, że jego wywody go nie nudzą. Nie każdy lubi być lekturowany.
- Proszę żyć jak najdłużej, panie Longbottom. I pielęgnować pamięć o swoim rodzeństwie.- Isaac nie stracił nigdy nikogo naprawdę bliskiego. Widział za to mnóstwo śmierci zupełnie obcych mu osób. Nie należało to do przyjemnych.
Na pytanie o powód zajęcia się tym tematem, zamyślił się na chwilę, żeby odpowiednio dobrać słowa. Nie potrafił odpowiedzieć na to jednym zdaniem. To było bardzo skomplikowane.
- Ciekawość badacza. Brzmi to sucho, ale nie do końca tak jest. - Zaczął.- Gdy czytamy o wojnach, bitwach, działaniach takich jak te Grindelwalda, często zapominamy, że za każdą datą i faktem kryją się ludzkie życia. II wojna światowa była kiedyś dla mnie po prostu wojną. Kiedy jednak zgłębiłem temat, chciałem się dowiedzieć, co kieruje ludźmi, że są w stanie wyrządzić drugiemu człowiekowi taką krzywdę. I nie potrafiłem zrozumieć. Nadal nie potrafię.- Podniósł kufel i wpatrzył się w żółty płyn, jakby szukał odpowiedzi na swoje pytanie w piwie.- Ale za to bardzo dobrze mi poszło zrozumienie tych, którzy ryzykowali życiem swoim i swojej rodziny, żeby uratować komuś życie. I bardzo chciałem poznać historie tych ludzi, panie Longbottom. Dlatego napisałem tę książkę. Ponad połowa, to opowieść o pojedynczych bohaterach. Osobiste historie przypominają nam, że każda era, każda wojna, to przede wszystkim ludzie. Ludzie z marzeniami, lękami, nadziejami. Dlatego też moja rola jako historyka jest podwójna: nie tylko dokumentować i analizować, ale także zachować pamięć o jednostkach, które te wydarzenia przeżywały. Bo bez nich, cała nasza wiedza jest tylko pustą skorupą. Jak ta o czternastowiecznych wojnach.- Uśmiechnął się nieco szerzej.- Panie Longbottom, proszę spisać historie swojego rodzeństwa. Derwin i Aurora zginęli na służbie, wykonując swoje obowiązki z oddaniem. Można badać strategie, analizować bitwy, ale nigdy nie powinno się stracić z oczu ludzkiego wymiaru tych konfliktów. To osobiste historie, emocje i decyzje kształtowały te wydarzenia. Pomyśli pan o tym?