Skoro Penny miała jakieś preferencje, wybór należał w pełni do niej. W gruncie rzeczy, Stanley, zapewne wybrałby jakiegoś jabola, bo z tym właśnie kojarzyła mu się Dolina Godryka. Jabłonka na jabłonce, a między nimi może jakaś śliwa. Oczywiście sam nie był w stanie określić tych drzew, ponieważ wiedział tylko, że to było chyba z owocami i chyba czerwonymi? A te drugie to miały takie fioletowe i lekko okrągłe? Tak?
Ale mniejsza o to, wszak rudowłosa zdawała się wiedzieć co robić i o co prosić. I w tym momencie nie miał nic innego do roboty jak ponownie pozwolić, aby to ona objęła prowadzenie.
Gruszkówka? Zdziwił się, unosząc brew do góry. Matthew chyba stał się częścią jakiejś grupy konspiracyjnej i to wszystko - ponownie - dzięki Penny. A może trochę przez nią? W końcu to ona ściszyła głos i poprosiła o "coś" tajnego. Chyba nie będą mieli z tego powodu jakichś problemów, prawda?
Skoro już został składową tej grupy, która ukrywała coś przed całą resztą, postanowił zrobić i swoją część, a dokładnie to zrobić całe nic. Po prostu nie stresował się, patrząc gdzieś przed siebie, tak aby inni nie zaczęli nic podejrzewać. Grunt, że nie kazali mi podpisać jakiejś intercyzy czy przysięgać na życie własnej matki, że nikomu nic nie powie.
Serwowany produkt był iście królewski, a na pewno na taki wyglądał. Jabłkowy trunek był w większości przezroczysty, a ten, który właśnie mieli przed sobą, był całkowicie inny. Był jakiś taki bardziej zbity? Stanley nie bardzo potrafił to opisać, a to sprawiało, że tylko bardziej się zainteresował tą całą "Gruszkówką". Na pewno dało się dostrzec te kawałki owoców. Będzie wytrawne czy bardziej słodkie?
- Rozumiem - pokiwał głową do Emily, przyjmując do wiadomości "ryzyko", które wiązało się z wypiciem tego trunku. Podobno apetyt rósł w miarę jedzenia, ale po tych słowach, chęć wypicia tego, było jeszcze większa, niż w momencie rozlewania. Może to będzie czas, aby przerzucić się z whisky na trunki bardziej owocowe? Wprowadzić je jako formę urozmaicenia diety?
Borgin sprawnym ruchem zgarnął kieliszek i zaczął mu się przyglądać. Podniósł go na kilka sekund do góry, aby móc obejrzeć zawartość z bliska.
- Zaskakujące... - skomentował pod nosem, doceniając piękno tego trunku - Niech będzie. Moje zdrowie - zgodził się, kiwając tym razem w kierunku Penny, a następnie uniósł lekko kieliszek do góry. Wszystko oczywiście w ramach toastu, który właśnie podejmowali.
Widząc jak sprawnie poradziła sobie rudowłosa, zrobił to samo. Przechylił zawartość i czym prędzej sprawił, aby mogła trafić do jego krwioobiegu.
- Wow... - odparł zaskoczony - To naprawdę dobre - stwierdził, spoglądając w kieliszek - Niby słodkie, a jednak takie smaczniejsze od jakichś pierwszych, lepszych nalewek - dodał lekko ściszony głosem, aby konspiracji stało się za dość - Prawdziwe mistrzostwo - odstawił kieliszek na blat.
- No, Penny... - zwrócił się do swojej koleżanki - Nie powiesz mi, że na drugą nóżkę to byś nie wypiła - przyznał, posyłając jej w międzyczasie pytające spojrzenie. To byłby grzech przecież... Zgodzili się na jednego kielonka, ale na brodę Merlina - to było wspaniałe!
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972