02.01.2023, 17:51 ✶
Nie wiedział już, co o niej myśleć. Początkowo miał ją za głupiutką trzpiotkę, która szuka wrażeń po wyjściu z biura. Oj jak bardzo się mylił, a na dodatek pozwolił jej się pochwycić w szpony, wciągnięty w tę dziwną rozmowę, która nie wiadomo dokąd tak naprawdę zmierzała. Im dalej w las, tym bardziej czuł się skonfundowany, ale za nic nie chciał dać tego po sobie poznać. Lepiej zgrywać pewnego siebie, zwłaszcza gdy nawet nie znała jego prawdziwego imienia.
Nie był lwem salonowym, nijak nie znał się na cywilizowanych konwersacjach. Utrzymanie kontaktu i zaciekawienie rozmówcy w jego przypadku było nie lada wyczynem. Ale tutaj jakimś cudem działało, choć sądził, że sporą tego część zawdzięczał alkoholowi szumiącemu mu w głowie.
- Czyli jesteś jedną z tych osób, które odróżniają zwykłą mądrość od inteligencji, na szczęście - odpowiedział jej, starając się ukryć w sobie to, że w sumie to mu pocisnęła. Nie potrafił jej rozgryźć i chyba nigdy nie będzie umiał, o ile jeszcze kiedykolwiek ją spotka. A wątpił, by chciała się w ogóle przyznać, że kojarzy jego twarz.
Bal się, że gdyby zaczął z nią dyskutować naprawdę, przegrałby z kretesem.
- Tego nie mogę ci powiedzieć, bo straciłbym mojego asa w rękawie - odparł na temat magika, choć w rzeczywistości żadnych sztuczek nie miał. Nie musiała jednak o tym wiedzieć.
Nikotynowy dym z dwóch papierosów mieszał się nad barem, sprawiając, że wyglądał jak rozmyty. Podobał mu się ten widok, zastanawiał się, czy gdyby wyciągnął dłoń, wszystko by się rozkazało, tworząc szarą plamę. Ale rzeczywistość tak nie działała, była ostra i kanciasta, a jedynie jego zaburzona percepcja pod wpływem procentów mogła podsunąć mu coś tak bezmyślnego.
- Nie tak łatwo mnie upić - zaśmiał się, chyba zapominając o tym, ile szklanek whisky już w siebie dzisiejszego wieczoru wlał. - Ale chętnie zobaczę, jak próbujesz mnie pokonać. - Uśmiechnął się w jej stronę zadziornie, a potem przeciągnął się jak kot, nim wstał ze swojego krzesła. Musiał rozprostować kości, a w tym miejscu zaczynało być zbyt duszno. - Madame? - Wyciągnął w jej stronę rękę, trochę żartobliwie, raczej nie licząc na to, że ją przyjmie. Ale kto ją tam wie.
Nie był lwem salonowym, nijak nie znał się na cywilizowanych konwersacjach. Utrzymanie kontaktu i zaciekawienie rozmówcy w jego przypadku było nie lada wyczynem. Ale tutaj jakimś cudem działało, choć sądził, że sporą tego część zawdzięczał alkoholowi szumiącemu mu w głowie.
- Czyli jesteś jedną z tych osób, które odróżniają zwykłą mądrość od inteligencji, na szczęście - odpowiedział jej, starając się ukryć w sobie to, że w sumie to mu pocisnęła. Nie potrafił jej rozgryźć i chyba nigdy nie będzie umiał, o ile jeszcze kiedykolwiek ją spotka. A wątpił, by chciała się w ogóle przyznać, że kojarzy jego twarz.
Bal się, że gdyby zaczął z nią dyskutować naprawdę, przegrałby z kretesem.
- Tego nie mogę ci powiedzieć, bo straciłbym mojego asa w rękawie - odparł na temat magika, choć w rzeczywistości żadnych sztuczek nie miał. Nie musiała jednak o tym wiedzieć.
Nikotynowy dym z dwóch papierosów mieszał się nad barem, sprawiając, że wyglądał jak rozmyty. Podobał mu się ten widok, zastanawiał się, czy gdyby wyciągnął dłoń, wszystko by się rozkazało, tworząc szarą plamę. Ale rzeczywistość tak nie działała, była ostra i kanciasta, a jedynie jego zaburzona percepcja pod wpływem procentów mogła podsunąć mu coś tak bezmyślnego.
- Nie tak łatwo mnie upić - zaśmiał się, chyba zapominając o tym, ile szklanek whisky już w siebie dzisiejszego wieczoru wlał. - Ale chętnie zobaczę, jak próbujesz mnie pokonać. - Uśmiechnął się w jej stronę zadziornie, a potem przeciągnął się jak kot, nim wstał ze swojego krzesła. Musiał rozprostować kości, a w tym miejscu zaczynało być zbyt duszno. - Madame? - Wyciągnął w jej stronę rękę, trochę żartobliwie, raczej nie licząc na to, że ją przyjmie. Ale kto ją tam wie.