10.06.2024, 01:58 ✶
Trytonka odpłynęła, pozostawiając za sobą ciemnobrunatny ślad krwi i drobne drgania poruszanej ogonem wody. Może pozostawienie jej przy życiu było oznaką głupoty, a może formą ocalonego człowieczeństwa, ale – przynajmniej na ten moment – pozostali tu sami i względnie bezpieczni. Fluorescencyjne rośliny rozmieszczono w strategicznych miejscach i tak dawały tylko tyle światła, by pomieszczenie pozostało pochłonięte w półmroku. Pewnie przez to, że pełniło funkcję więzienia, miało surowy charakter. Brakowało tu ozdób – choć stworzone z muszelek kraty sugerowały, że humanoidalne, wodne istoty potrafiły wytwarzać ozdoby.
Tryton, na którym swoją uwagę skupił Esme, przyglądał się im z uwagą. Nie był największym przedstawicielem swojego gatunku, ale wydawał się być młody i raczej silny. Zaciskał ręce na kratach z muszli a wokół jego głowy falowały macki. Poruszył się niespokojnie, gdy zrozumiał, że Rowle puścił ranną wolno. Poza rasą, od pozostałych więźniów różniło go to, że pozostawał przytomny. Nie zachowywał się agresywnie.
Geraldine podpłynęła ku Astarothowi. Brat był nieprzytomny, ale jednocześnie nie sprawiał wrażenia rannego lub pobitego. Właściwie żaden z więźniów, których tu dostrzegli – nie wyglądał jakby znajdował się w wyjątkowo złym stanie. Splecione przez Geraldine zaklęcie sprawiło, że odzyskał przytomność. Nieszczególnie pamiętał, jak się tutaj znalazł – jego wspomnienia kończyły się na rzucającej się na niego w jakiejś dziwnej próbie namiętnego pocałunku Daisy. Dostrzegł za to znajdującego w bańce, w sąsiedniej celi nieprzytomnego Foxa. Od siostry oddzielała go krata z muszli.
- Uwolnić, walka, powstrzymać, Adria, powstrzymać, trucizna – więziony tryton odezwał się do Esme. Miał chropawy, nienawykły do mowy głos. Raczej słabo znał angielski.
@Esmé Rowle @Astaroth Yaxley @Geraldine Yaxley
Tryton, na którym swoją uwagę skupił Esme, przyglądał się im z uwagą. Nie był największym przedstawicielem swojego gatunku, ale wydawał się być młody i raczej silny. Zaciskał ręce na kratach z muszli a wokół jego głowy falowały macki. Poruszył się niespokojnie, gdy zrozumiał, że Rowle puścił ranną wolno. Poza rasą, od pozostałych więźniów różniło go to, że pozostawał przytomny. Nie zachowywał się agresywnie.
Geraldine podpłynęła ku Astarothowi. Brat był nieprzytomny, ale jednocześnie nie sprawiał wrażenia rannego lub pobitego. Właściwie żaden z więźniów, których tu dostrzegli – nie wyglądał jakby znajdował się w wyjątkowo złym stanie. Splecione przez Geraldine zaklęcie sprawiło, że odzyskał przytomność. Nieszczególnie pamiętał, jak się tutaj znalazł – jego wspomnienia kończyły się na rzucającej się na niego w jakiejś dziwnej próbie namiętnego pocałunku Daisy. Dostrzegł za to znajdującego w bańce, w sąsiedniej celi nieprzytomnego Foxa. Od siostry oddzielała go krata z muszli.
- Uwolnić, walka, powstrzymać, Adria, powstrzymać, trucizna – więziony tryton odezwał się do Esme. Miał chropawy, nienawykły do mowy głos. Raczej słabo znał angielski.
@Esmé Rowle @Astaroth Yaxley @Geraldine Yaxley
Czas na odpis do 12.06 godz. 21.00