10.06.2024, 12:43 ✶
—06/08/72—
Ptolemeusz zastraszał zabawiał warowniowe sowy w godzinach przedpołudniowych
Londyn, 06.08.72
Kochana duszo,
czy tak właśnie powinienem tytułować teraz do Ciebie listy? Muszę przyznać, że wciąż bawi mnie, że "anam" znaczy po arabsku sen, więc ja w tym frazeologicznym związku byłbym "cara" co przecież znaczy i serce i duszę i kochanie i... arabską kulę. Sen w kuli, oto czym jesteśmy i akceptuję to z całą mocną pod warunkiem, że ów kula będzie ze złota.
Wszystko co wypiłem wczoraj było znajome (czy też nie tknąłeś tych parszywych drinków odbierających rozum i godność człowiekowi?), a jednak dziś czuję ciężar wczorajszego wyjścia. Kac, to słowo paskudne podobnie jak stan w którym się znajduje, nie mogę usiedzieć w miejscu i serce porywają mi chaotyczne rozmyślania dotyczące wszystkiego co się wczoraj zadziało.
Zacznijmy od tego, że pozostawiłeś u mnie swoje czarne sari i diadem. Co mam z nimi zrobić? Oprawić sobie i powiesić na ścianie? Mogłeś chociaż porzucić je w swoim pokoju, a nie na środku salonu. Besztam Cię.
Kontynuując myśl, próbowałem się z Tobą kontaktować telepatycznie i z rozczarowaniem odkryłem, że te umiejętności naszej potwierdzonej w świetle księżyca łączności są niestety czczą gadaniną bajarzy.
Po trzecie zaś, potrzebuję porozmawiać z Tobą o mojej sprawie na spokojnie, bez wspomnień brokatowego tiulu podwieszonego pod sufitem, bez szumu sfermentowanych winogron i zachłyśnięcia się chwilą przyjemnej wzajemności. Dziś jeszcze muszę skoczyć, załatwić pewną sprawę w mugolskim ośrodku wypoczynkowym zapomnianym przez bóstwa i ludzi, wychodzi na to, że spotkamy się dopiero na celebracji, ale to też nie wydaje mi się dobrą okazją do wyciszenia się. Teraz, skoro już wiesz (a może powinienem napisać: skoro ja wiem, że Ty wiesz), chętnie wesprę się na Twoim ognistym barku, w poszukiwaniu o zgrozo! spokoju w tym całym zamieszaniu.
I musi to być jeszcze przed wyjazdem, potrzebuję przekazać Ci detale, które zamierzam przedstawiać Kanclerzowi uzasadniając obecność Niewymownego w delegacji dyplomatycznej. Powiedziałbym, że Lisa skontaktuje się z Twoim asystentem, aby znaleźć lukę w Twoim wypchanym po brzegi sierpniowym kalendarzu, jaka szkoda, ze wciąż żadnego się nie dorobiłeś.
Daj mi znać kiedy, niezmiennie zapraszam na kolację ze śniadaniem, tym razem uda nam się dobiec do zameczku!
Cara