Pewną ulgą było to, że Cirill zawrócił i odpłynął. Mogła tylko zgadywać dokąd, bo nie rozumiała tych foczych popiskiwań, ale dawało to pewną nadzieję, że poszedł po rozum do głowy i odpocznie na lądzie. Ulth odprawił go machnięciem ręki (macki? płetwy?), ale to zawsze jedna osoba mniej, o którą należało się w tym zamieszaniu martwić.
Victoria przyglądała się wodzowi, wielkiemu trytonowi, szukając czegokolwiek. Nie wyglądał tak źle, jak tamta trytonka na zewnątrz. Może w ogóle nie był zatruty? Może to po prostu w jego przypadku była starość, wiek… Ale z drugiej strony nie chciało jej się wierzyć, że podtruwani byli wszyscy, a nie wódź trytońskiej wioski.
– Jakieś powiązanie na pewno jest – może to nie ona, może ktoś na jej zlecenie, a może to jeszcze jakaś trzecia frakcja, chcąca skłócić jednych z drugimi. Tego Victoria nie wiedziała, ale to co mówił wcześniej Cirill, a później trytony na zewnątrz dawały do myślenia. Zgadzała się jednak z Laurentem, że nie ma co od razu wszystkiego zakładać. Jeśli będzie chciała porozmawiać… to można porozmawiać. Jeśli nie, to inna sytuacja – wtedy pewnie będą musieli się bronić.
– Da, na pewno się da – odparła, na pytanie Ultha. Co prawda były to tylko szybkie przypuszczenia na podstawie niedługich obserwacji, ale… – Nie zadziałała od razu, wygląda to tak, jakby potrzebowała czasu, żeby faktycznie się zacząć odkładać i wyglądać jak tajemnicza choroba. Może wystarczy po prostu odstawić skorupiaki, albo cokolwiek, do czego podawana jest trucizna. Może pomógłby bezoar. Macie do nich dostęp? Bezoar jest pomocny przy większości trucizn – w sumie to nie wiedziała, czy mieli. – Na pewno da się też stworzyć antidotum, ale na to potrzeba by trochę czasu – ale z pewnością by pomogło… Tylko należało posiadać informacje o organizmach trytonów i o tym co dokładnie powoduje trucizna, nieco bardziej konkretne niż kilka chwil pospiesznej obserwacji.
Czy należało ją zabić… Może. Ale póki nie mieli pewności, to Victoria nie chciała dawać takich osądów. Dlatego kiwnęła głową i położyła dłoń na ramieniu Laurenta, by wiedział, że go w tym popiera.
– Tak, nie mamy zbyt wiele czasu. Ale jesteśmy gotowi pomóc… Spróbować z nią porozmawiać, o ile będzie do tego chętna – dodała. Bo z tego co mówił Cirill, to była bardzo wrogo nastawiona względem ludzi.