10.06.2024, 19:51 ✶
Lestrange wydał z siebie dźwięk, plasujący się pomiędzy warkotem a sapnięciem. Czuł, jak niewidzialna siła ściskająca jego umysł powoli puszcza, lecz nie miał pojęcia, że to sprawka Nicholasa. Nie zarejestrował ani tego, że mężczyzna rzucił zaklęcie, ani tego, że się teleportował kawałek dalej. Rodolphus zamrugał kilkukrotnie, słysząc dźwięki, których z pewnością nie wydawał żaden z jego towarzyszy. Sam uniósł różdżkę, lecz czuł, że wciąż jest ociężały. Jednocześnie zauważył, że jego towarzysze rzucają zaklęcia - sam więc z tego zrezygnował, wiedząc że stoją mu w tej chwili na drodze.
Potężne słupy ognia, stworzone z różdżek Nicholasa i Atreusa, pochłonęły inferiusa w mgnieniu oka. Istota wrzasnęła, chociaż wrzask ten nie był podobny do ludzkiego. Był wysoki, a jednocześnie gardłowy, jakby wydobywał się nie z krtani, a z głębi stwora. Świdrował ich uszy, wwiercał się w mózgi, powodując nieprzyjemne uczucie i mimowolne krzywienie się. Trwało to chwilę, lecz zaklęcia były na tyle skuteczne, że inferius padł na ziemię w konwulsjach, o ile można było to tak nazwać w przypadku istoty, która nie żyła. Jednocześnie wciąż się ruszał: pełznął w kierunku Nicholasa, który stał najbliżej, po prostu płonąc. Jego ruchy były powolne, przepełnione bólem, ale to nadal nie był koniec. Jebaniec tak kurczowo trzymał się tego, by ich dopaść, że zdawał się nie zwracać uwagi na ogień, który stopniowo go pochłaniał i niszczył jego martwe ciało.
Potężne słupy ognia, stworzone z różdżek Nicholasa i Atreusa, pochłonęły inferiusa w mgnieniu oka. Istota wrzasnęła, chociaż wrzask ten nie był podobny do ludzkiego. Był wysoki, a jednocześnie gardłowy, jakby wydobywał się nie z krtani, a z głębi stwora. Świdrował ich uszy, wwiercał się w mózgi, powodując nieprzyjemne uczucie i mimowolne krzywienie się. Trwało to chwilę, lecz zaklęcia były na tyle skuteczne, że inferius padł na ziemię w konwulsjach, o ile można było to tak nazwać w przypadku istoty, która nie żyła. Jednocześnie wciąż się ruszał: pełznął w kierunku Nicholasa, który stał najbliżej, po prostu płonąc. Jego ruchy były powolne, przepełnione bólem, ale to nadal nie był koniec. Jebaniec tak kurczowo trzymał się tego, by ich dopaść, że zdawał się nie zwracać uwagi na ogień, który stopniowo go pochłaniał i niszczył jego martwe ciało.