10.06.2024, 22:17 ✶
Uśmiechał się. Bardzo oczywisty wyraz sympatii, ale równie dobrze mógł chcieć ją okraść. Nie za bardzo ufała mężczyznom, których napotyka się w parkach, jednak czy naprawdę byłby tak szalony, by napaść ją w biały dzień? Wprawdzie najbliżsi ludzie byli dosyć daleko od nich, ale nadal jakby zaczęła krzyczeć, kilka osób z pewnością zwróciłoby uwagę.
Przesunęła po nim spojrzeniem od góry do dołu znowu, słuchając jego słów i delikatnie przesunęła tyłek aż pod sam pień drzewa, którzy którym siedziała. Czyli to tak?
Była przyzwyczajona, że ludzie traktowali ją trochę jak atrakcję turystyczną. Kiedy tylko słyszeli akcent, od razu pojawiały się pytania jaki to kraj reprezentowała. Była jednak pod wrażeniem, że szybko rozpoznał jej język. Może rzeczywiście, kiedyś tam był?
- Tak, to chorwacki, ale znalazłam ją w antykwariacie. Jaki jest Twój cel? - spytała. Może chciał przeprowadzić wywiad? Wtedy to nie byłoby aż tak dziwne, chociaż zazwyczaj zwyczajnie dostawała listy. Jej nazwisko nie było specjalnie anonimowe, jeśli ktoś chciał ją znaleźć nie było to takie trudne. Wśród osób, które szukały rzemieślnika, była jednym z lepszych, zaś dla opinii publicznych była córką ambasadora Brodzkiego. Nie było trudno ją znaleźć, jeśli tylko chciało się poszukać.
Była gotowa wyciągnąć na niego różdżkę i wbijała w mężczyznę spojrzenie trochę jak spłoszona mysz, tak intensywnie, żeby nawet nie mógł spróbować na jej oczach wyciagnąć czegoś, czego by nie zaaprobowała. - Zaczepianie nieznajomych nie jest zbyt uprzejme.
Przesunęła po nim spojrzeniem od góry do dołu znowu, słuchając jego słów i delikatnie przesunęła tyłek aż pod sam pień drzewa, którzy którym siedziała. Czyli to tak?
Była przyzwyczajona, że ludzie traktowali ją trochę jak atrakcję turystyczną. Kiedy tylko słyszeli akcent, od razu pojawiały się pytania jaki to kraj reprezentowała. Była jednak pod wrażeniem, że szybko rozpoznał jej język. Może rzeczywiście, kiedyś tam był?
- Tak, to chorwacki, ale znalazłam ją w antykwariacie. Jaki jest Twój cel? - spytała. Może chciał przeprowadzić wywiad? Wtedy to nie byłoby aż tak dziwne, chociaż zazwyczaj zwyczajnie dostawała listy. Jej nazwisko nie było specjalnie anonimowe, jeśli ktoś chciał ją znaleźć nie było to takie trudne. Wśród osób, które szukały rzemieślnika, była jednym z lepszych, zaś dla opinii publicznych była córką ambasadora Brodzkiego. Nie było trudno ją znaleźć, jeśli tylko chciało się poszukać.
Była gotowa wyciągnąć na niego różdżkę i wbijała w mężczyznę spojrzenie trochę jak spłoszona mysz, tak intensywnie, żeby nawet nie mógł spróbować na jej oczach wyciagnąć czegoś, czego by nie zaaprobowała. - Zaczepianie nieznajomych nie jest zbyt uprzejme.
Ni do zadnjeg leta, ni do kraja sveta
Sudbina je moja kleta
Sudbina je moja kleta