03.01.2023, 07:39 ✶
- Oj, wierz mi, nic nie jest oczywiste. Myślisz, że kiedykolwiek w swoim życiu spojrzałem na jakiekolwiek mężczyznę inaczej niż normalnie?- uniósł brew, czując jak kolejny raz się przed nim odsłania. Przychodziło mu to z łatwością choć się tego po sobie nie spodziewał.
- Jesteś pierwszy i mam nadzieję, że ostatni.- dodał i zaraz to uciekł wzrokiem czując gorąc w okolicach policzków. Musi się otrząsnąć bo należy posprzątać. Nie mogli zostać tu w nieskończoność bo wtedy wzbudzą zainteresowanie świata. Naprawdę musieli zwracać uwagę na wiele aspektów i miał nadzieję, że Fergus też będzie wykazywać się rozsądkiem. Patrząc jednak na te jego błyski w oczach śmiał wątpić w stałość jego samokontroli. Na całe szczęście udało się go trochę od siebie odsunąć. Nie było to zbyt miłe dla obu stron acz właściwe jeśli mieli zająć się stroną praktyczną.
- To gdzie się szwendasz nocami?- zapytał zaintrygowany, dziękując mu w niemo za uchylenie okienka. Szczerze mówiąc, nie zauważył, że było tu jakiekolwiek okno.
- Stopię z drugiej strony aby było widać, że to dzieło jednego zaklęcia a nie ośmiu. Wolę żeby nie dostał zawału. Myślę, że ucieszy się z możliwości wstawienia porządnego zamka i nie nałoży na mnie dożywotniego zakazu wizyt w tym sklepie. - co prawda był tu drugi raz w życiu ale fakt faktem nie chciał zrażać do siebie najstarszych z rodów. Jeszcze własny ojciec zechciałby dopytywać dlaczego różdżka zaczęła szwankować. Zdecydowanie nie ma co zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi. Przejął pióro i po zamoczeniu końcówki w atramencie mógł zarysować linię czaru. Zajął się pracą przez co jeszcze przez parę dłuższych chwil będzie unosił się tu swąd palonego metalu. Zapach dziury ozonowej jest zatem bardzo na rękę, będzie choć trochę neutralizować nieprzyjemny zapach.
- Więc miejmy nadzieję, że nie będzie dociekać. - mruknął kiedy po dłuższym czasie udało się otworzyć drzwi. Musiał użyć trochę siły ale końcem końców nie byli już uwięzieni. Została ostatnia część zacierania śladów. Zaprzestał jak tylko zaczął, mimowolnie uśmiechając się i obejmując jego przedramiona. Było to coś nowego i zdecydowanie przyjemnego.
- Na taką kradzież pozwolę.- przesunął palcami po jego przedramionach i poklepał go po dłoni.
- Ślady same się nie zatrą. Narzuć na mnie czar ochronny to szybciej pójdzie nam z drzwiami. Nie wiem jak ty ale jestem głodny jak stado buchorożców.- odwrócił się aby go ponaglić i widok swetra całkiem nieźle leżącego na sylwetce Fergusa sprawił mu przyjemność. Pasowało mu, nawet całkiem dobrze.
- Wyglądasz w nim lepiej niż ja. No ale bierz różdżkę i działaj.- odezwał się nieco głośniej i z większą energią, przechodząc do sąsiedniego pomieszczenia. Trochę mu zajęło zanim zablokował drzwi z obu stron jakimiś pełnymi pudłami.
- Jesteś pierwszy i mam nadzieję, że ostatni.- dodał i zaraz to uciekł wzrokiem czując gorąc w okolicach policzków. Musi się otrząsnąć bo należy posprzątać. Nie mogli zostać tu w nieskończoność bo wtedy wzbudzą zainteresowanie świata. Naprawdę musieli zwracać uwagę na wiele aspektów i miał nadzieję, że Fergus też będzie wykazywać się rozsądkiem. Patrząc jednak na te jego błyski w oczach śmiał wątpić w stałość jego samokontroli. Na całe szczęście udało się go trochę od siebie odsunąć. Nie było to zbyt miłe dla obu stron acz właściwe jeśli mieli zająć się stroną praktyczną.
- To gdzie się szwendasz nocami?- zapytał zaintrygowany, dziękując mu w niemo za uchylenie okienka. Szczerze mówiąc, nie zauważył, że było tu jakiekolwiek okno.
- Stopię z drugiej strony aby było widać, że to dzieło jednego zaklęcia a nie ośmiu. Wolę żeby nie dostał zawału. Myślę, że ucieszy się z możliwości wstawienia porządnego zamka i nie nałoży na mnie dożywotniego zakazu wizyt w tym sklepie. - co prawda był tu drugi raz w życiu ale fakt faktem nie chciał zrażać do siebie najstarszych z rodów. Jeszcze własny ojciec zechciałby dopytywać dlaczego różdżka zaczęła szwankować. Zdecydowanie nie ma co zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi. Przejął pióro i po zamoczeniu końcówki w atramencie mógł zarysować linię czaru. Zajął się pracą przez co jeszcze przez parę dłuższych chwil będzie unosił się tu swąd palonego metalu. Zapach dziury ozonowej jest zatem bardzo na rękę, będzie choć trochę neutralizować nieprzyjemny zapach.
- Więc miejmy nadzieję, że nie będzie dociekać. - mruknął kiedy po dłuższym czasie udało się otworzyć drzwi. Musiał użyć trochę siły ale końcem końców nie byli już uwięzieni. Została ostatnia część zacierania śladów. Zaprzestał jak tylko zaczął, mimowolnie uśmiechając się i obejmując jego przedramiona. Było to coś nowego i zdecydowanie przyjemnego.
- Na taką kradzież pozwolę.- przesunął palcami po jego przedramionach i poklepał go po dłoni.
- Ślady same się nie zatrą. Narzuć na mnie czar ochronny to szybciej pójdzie nam z drzwiami. Nie wiem jak ty ale jestem głodny jak stado buchorożców.- odwrócił się aby go ponaglić i widok swetra całkiem nieźle leżącego na sylwetce Fergusa sprawił mu przyjemność. Pasowało mu, nawet całkiem dobrze.
- Wyglądasz w nim lepiej niż ja. No ale bierz różdżkę i działaj.- odezwał się nieco głośniej i z większą energią, przechodząc do sąsiedniego pomieszczenia. Trochę mu zajęło zanim zablokował drzwi z obu stron jakimiś pełnymi pudłami.