Chociaż nie wiedział, że na ten moment Nora w klubokawiarni za wszystko odpowiadała sama, Theon zdawał sobie sprawę z tego, iż nie jest jedynym gościem lokalu. Nie oczekiwał, że kobieta spędzi z nim cały wieczór. Była w pracy. Miała na głowie więcej niż jednego klienta, którego należało zabawić rozmową. Oczywiście z tych chwil, które mogła mu poświęcić, korzystał stosunkowo chętnie. Nie był kimś, kto stronił od ludzi.
- Jasne, będę pamiętał. - odpowiedział więc na jej słowa.
Kiedy pojawiła się ponownie, kontynuowali rozmowę. Zanim jednak zareagował na jej słowa, nawiązujące do wcześniejszego tematu, pozwolił sobie zwrócić uwagę na jej znikanie na zapleczu. Wyglądało na to, że miała całkiem sporo na głowie. Sam niekoniecznie wiedział jak wyglądała praca w tego typu miejscach, ale potrafił sobie wyobrazić, że nie było szczególnie łatwo, różowo.
- Ciężki wieczór? - padło z jego strony. Dopiero po tym pytaniu wrócił do wcześniejszego tematu. Muzyk nadal próbował przygotować się do występu, było więc na czym zawiesić oko. - Dawno już nie miałem z nim kontaktu, ale sam nie byłbym chyba aż tak naiwny w tej kwestii...
Theon i naiwność, tak swoją drogą, to nieszczególnie zgrany duet.
Pozwolił sobie wyciągnąć z kieszeni paczkę fajek i zapalniczkę, które następnie pokazał Norze. Jeśli nie będzie na to przyzwolenia, oczywiście zrezygnuje. Nic na siłę, choć oczywiście chętnie by zapalił. Trochę czasu już minęło od ostatniego papierosa, a zwykł po nie sięgać stosunkowo często.
- Raczej bym nie tracił czasu. - przyznał jej racje. Jack nie był na tyle dobrym muzykiem, żeby chciało mu się czekać na jego występ. Nie był też dla Theona na tyle bliskim znajomym, żeby poświęcił się tak z powodu łączącej ich relacji.
Wysłuchał tego, co kobieta miała do powiedzenia na temat znajomości, która łączyła ją z muzykiem. Łatwo było się domyślić, że mogli się znać jeszcze z Hogwartu. W jego przypadku wyglądało to podobnie. Różnica taka, że nigdy mu z czymś konkretnym nie pomógł.
- Miał kiedyś okazje zagrać... - chciał wtrącić, ale przerwał, kiedy kobieta postanowiła się mu przedstawić. Uścisnął wyciągniętą dłoń. Nie za mocno, nie za długo trzymał ją we własnej, zdecydowanie większej. - Theon. Theon Travers.- przedstawił się. Czy jego imię i nazwisko cokolwiek dla niej mówiło? Mogło. Oczywiście, że tak. Był przecież za dzieciaka graczem quidditcha, brał udział w szkolnych spotkaniach klubu pojedynków. Nie był nigdy z tych, którzy trzymali się na uboczu.
A jeśli chodzi o Norę Figg, to sam niewiele mógł na jej temat powiedzieć.
- Patrz, chyba jednak uda mu się zacząć względnie o czasie. - odezwał się ponownie, kiedy Jack zaczął coś brzdąkać. Wyglądało na to, że koncert się zacznie wcześniej, niż mogli się spodziewać ledwie kilka chwil temu.