Decyzja podjęta przez Leonarda, którą była rezygnacja z dalszego rozwijania swojej kariery zawodowej w szpitalnym Oslo, była zaskakująca dla Richarda. Do teraz nie znał konkretnego powodu tej decyzji. Choć obu swoim chłopcom zaznaczał, że jeżeli mają jakiś problem, mogą z nim porozmawiać. Nie naciskał, jeżeli uważali, że nic takiego miejsca nie miało. Co również zaznaczał sam Leonard. I również on, postanowił przeprowadzić się do Londynu, od razu chcąc podjąć pracę w Szpitalu Świętego Munga. Jakby nie spojrzeć, postąpił podobnie do Richarda, który ze swojej pracy w Norwegii także zrezygnował na rzecz zatrudnienia się w Anglii.
Ten dzień Richard postanowił przeznaczyć na trening dla nich. I choć w Oslo mieli swoje sprawdzone miejsca, tutaj też można było takie znaleźć. Richard zabrał w jedno takie bardziej sprzyjające ćwiczeniom, które znał od lat. Niewiele się zmieniło. Może przybyło więcej zieleni. Jakiegoś drzewa nie było. Natura też nie stoi w miejscu.
- Odkąd znalazłem to miejsce, przychodziłem tu jak czas mi pozwalał. Najczęściej w okresach wakacyjnych. Zanim przeprowadziłem się do Oslo.Odpowiedział ze spokojem, zostawiając swoją butelkę z wodą pod innym drzewem.
Chcąc się dobrze wyszkolić na aurora a nie mając na to warunków w domu jak i na jego terenie, musiał znaleźć inne miejsce, które mu to zapewni. Choćby w okresach wakacyjnych.
Wyjął różdżkę i rzucił zaklęcie ochronno zabezpieczające, aby czasem jakiś mugol nie pomyślał sobie tędy przechodzić, gdyby niespodziewanie zabłądził w nieznane sobie rejony tutejszego miejsca. Gdy skończył, magiczny kijek schował do specjalnej kieszeni w spodniach. Zdjął bluzę i rzucił tam, gdzie miał swoją butelkę z wodą. Trochę ruchu im się przyda i wspólnego spędzenia czasu.
Posiedzieli, porozmawiali, podjęli się wspólnego treningu samoobrony a kiedy Richard uznał, że wystarczy, wrócili do kamienicy.