12.06.2024, 17:48 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.06.2024, 18:11 przez Thomas Hardwick.)
Pod sceną
Występ był naprawdę fajny i pewnie zostałby na nim do końca, gdyby nie mały szczegół.
Ktoś właśnie bowiem próbował go pozbawić sakiewki.
Nie, żeby miał w niej zbyt dużo, bo w takie zbiegowiska z doświadczenia nie lubił zabierać za dużo gotówki, mógł więc w niej znajdować się odpowiednik dwóch galeonów, dwa cukierki zapewne jakieś mało znaczące śmieci, szczególnie, że nie zrobił jeszcze zakupów. To nie oznaczało jednak, że był skory stracić jej zawartość.
Percepcja na to, czy Layli uda się Tomasza okraść
Dlatego, gdy poczuł, zapewne dzięki ostatnio przypomnianemu mu stwierdzeniu Alastora “stała czujność”, że ktoś dobiera mu się do jego własności, nie omieszkał złapać tej osoby za rękę i natychmiast się do niej odwrócić.
Przez chwilę się zdziwił, widząc młodą kobietę, bo prędzej o taki ruch podejrzewałby jakąś dzieciarnię z Nokturnu, zaraz jednak się zreflektował. Zastanawiał się, czy nie być wrednym i nie zamachać jej odznaką schowaną w jego skórzanej kurtce przed nosem, westchnął jednak tylko, zastanawiając się, czy naprawdę nie mógł się po ludzku nacieszyć wolnym podczas Sabatu. Szczególnie, że w końcu nic się nie postanowiło w jego życiu w tym terminie walić.
- Muszę przyznać, że masz bardzo dużego pecha, by z wszystkich obecnych wybrać brygadzistę po służbie - stwierdził z krzywym uśmiechem, nadal nie puszczając ręki złodziejki. Ciekawe skąd się tu wzięła. Zerknął na scenę, mając pewne podejrzenia, mógł się jednak mylić. Pewnie nie jedna osoba w końcu polowała dziś na sakiewki.
Współczuł tym, którzy dziś się musieli tym ciągle zajmować. Naprawdę nie lubił takich sytuacji. Już wolał się chyba tłuc ze śmierciożercami, niż mieć do czynienia z podobnymi głupcami, albo co gorsze, zdesperowanymi ludźmi, dla których czasem była jedyna droga do przetrwania.
Występ był naprawdę fajny i pewnie zostałby na nim do końca, gdyby nie mały szczegół.
Ktoś właśnie bowiem próbował go pozbawić sakiewki.
Nie, żeby miał w niej zbyt dużo, bo w takie zbiegowiska z doświadczenia nie lubił zabierać za dużo gotówki, mógł więc w niej znajdować się odpowiednik dwóch galeonów, dwa cukierki zapewne jakieś mało znaczące śmieci, szczególnie, że nie zrobił jeszcze zakupów. To nie oznaczało jednak, że był skory stracić jej zawartość.
Percepcja na to, czy Layli uda się Tomasza okraść
Rzut N 1d100 - 97
Sukces!
Sukces!
Dlatego, gdy poczuł, zapewne dzięki ostatnio przypomnianemu mu stwierdzeniu Alastora “stała czujność”, że ktoś dobiera mu się do jego własności, nie omieszkał złapać tej osoby za rękę i natychmiast się do niej odwrócić.
Przez chwilę się zdziwił, widząc młodą kobietę, bo prędzej o taki ruch podejrzewałby jakąś dzieciarnię z Nokturnu, zaraz jednak się zreflektował. Zastanawiał się, czy nie być wrednym i nie zamachać jej odznaką schowaną w jego skórzanej kurtce przed nosem, westchnął jednak tylko, zastanawiając się, czy naprawdę nie mógł się po ludzku nacieszyć wolnym podczas Sabatu. Szczególnie, że w końcu nic się nie postanowiło w jego życiu w tym terminie walić.
- Muszę przyznać, że masz bardzo dużego pecha, by z wszystkich obecnych wybrać brygadzistę po służbie - stwierdził z krzywym uśmiechem, nadal nie puszczając ręki złodziejki. Ciekawe skąd się tu wzięła. Zerknął na scenę, mając pewne podejrzenia, mógł się jednak mylić. Pewnie nie jedna osoba w końcu polowała dziś na sakiewki.
Współczuł tym, którzy dziś się musieli tym ciągle zajmować. Naprawdę nie lubił takich sytuacji. Już wolał się chyba tłuc ze śmierciożercami, niż mieć do czynienia z podobnymi głupcami, albo co gorsze, zdesperowanymi ludźmi, dla których czasem była jedyna droga do przetrwania.