12.06.2024, 18:48 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.06.2024, 18:49 przez Anthony Shafiq.)
Już w sumie miał coś odpowiedzieć, gdy Erik przejął inicjatywę tej wymiany zdań, więc Anthony zamiast rozpychać się łokciami o prawo do głosu, wyciągnął swoją papierośnicę, akompaniując słowom młodszego czarodzieja pojedynczym chrobotem stalowego krzesiwa o dociśnięty kamień. Powoli wciągnął w płuca dym, mrużąc oczy w odruchu palacza, bo przecież nie dlatego, że chciałby szykować się do jakiejkolwiek konfrontacji. Dał mu przestrzeń na wypowiedź, smakując w ustach popiół nasączonego wanilią suszu, jednym uchem słuchając, a drugim rozmyślając o tym równie słodkim co nierealnym marzeniu, w którym mogliby się we dwójkę spotykać z przyjaciółmi w Anglii, żartować, dogryzać sobie, popisywać się pozłacanymi szpileczkami przebijającymi snobistyczny balon. Czy może balony, w liczbie mnogiej, bo patrząc na to z jaką wprawą Erik oglądał sobie paznokcie, Anthony z trudem hamował nieco złośliwy uśmieszek na swojej twarzy. Będzie musiał uważać jak przedstawia mu ludzi ze swojego bliższego kręgu. "Zaufany przyjaciel" oznaczał, że można zachowywać się przy nim w pełni swobodnie. Zapamięta to, ciekaw, czy kiedykolwiek będzie okazja doświadczyć tego uczucia w drugą stronę, gdy na ich ścieżce wędrówek spotkają kogoś z bliskiego kręgu Longbottoma.
– Ochroniarz, mentalista, odznaczający się wielką potrzebą porządku i podlegania pod ścisły harmonogram. Sumienny w wypełnianiu obowiązków i oszałamiająco szczery w zgłaszaniu niezadowolenia co do warunków pracy. Mówisz Guinevro, że moje marzenia się dopiero spełnią, a popatrz, już nie muszą, siedzi obok mnie współpracownik doskonały! Jeszcze chwila i Jonathan będzie musiał się bać o swój stołek mojego zastępcy.– Zaciągnął się ostatni raz i sfinalizował istnienie papierosa w wyczarowanej gdzieś w trakcie popielniczce.
– Bene, non perdiamo altro tempo e andiamo – powiedział gładko, myślami zapewne będąc przez moment w innym kraju. Zaraz potem podniósł się energicznie i zabierając ze sobą z saloniku przylegającego do tarasów marynarkę i kremową fedorę, ruszył do wyjścia, gdzie powinien już czekać na nich samochód.
– Ochroniarz, mentalista, odznaczający się wielką potrzebą porządku i podlegania pod ścisły harmonogram. Sumienny w wypełnianiu obowiązków i oszałamiająco szczery w zgłaszaniu niezadowolenia co do warunków pracy. Mówisz Guinevro, że moje marzenia się dopiero spełnią, a popatrz, już nie muszą, siedzi obok mnie współpracownik doskonały! Jeszcze chwila i Jonathan będzie musiał się bać o swój stołek mojego zastępcy.– Zaciągnął się ostatni raz i sfinalizował istnienie papierosa w wyczarowanej gdzieś w trakcie popielniczce.
– Bene, non perdiamo altro tempo e andiamo – powiedział gładko, myślami zapewne będąc przez moment w innym kraju. Zaraz potem podniósł się energicznie i zabierając ze sobą z saloniku przylegającego do tarasów marynarkę i kremową fedorę, ruszył do wyjścia, gdzie powinien już czekać na nich samochód.